Cocktail namiętności cz. 6

Przed drzwiami lokalu był już po trzydziestu minutach. Długa kolejka przed klubem wskazywała na możliwość małego opóźnienia, lecz gdy tylko pokazał się przy drzwiach gdzie stała ochrona, nie było problemów z wejściem poza kolejnością. Klub przywitał go zapachem perfum i dźwiękiem głośnej muzyki. Znów poczuł się jak ktoś, kto znalazł po długim dniu poszukiwać, drogę do własnego domu. Czuł się znów u siebie. Rozejrzał sie po lokalu i gdy ujrzał w prześwicie Norberta, szybko uniósł dłoń na powitanie. To wystarczyło by usłyszeć głośny krzyk Norbiego…

- Sebastian !!! a machanie dłoni dało do zrozumienia że ma udać się w tym kierunku.

- No cześć Sebuś, siadaj tam przy stoliku, zaraz dziewczyny przyniosą ci jakiegoś drinka. Chcesz coś konkretnego ?

- Wiesz co, zrób mi coś mocnego bo coś dzisiaj mam chęć na totalny odlot.

- Jak sobie życzysz, a co z twoją panną ? – zapytał Norbert, lecz za chwilkę widząc minę Sebastiana dodał – aha nie odpowiadaj, dzisiaj jesteś moim gościem, jakby co zamówię ci taksówkę na powrót.

- Dzięki stary, fajnie mieć takiego przyjaciela.

Norbert uśmiechnął się. Dobra zmykam za bar zrobić ci tego drina, później wpadnę tu do ciebie.

Sebastian został sam ze swoimi myślami. Nie dane mu jednak było zbytnio się zastanawiać, ponieważ już za chwilę na stoliku wylądował jego pierwszy zamówiony drink. Wypił go jednym haustem i gdy kelnerka sięgnęła po pustą szklankę, grzecznie poprosił o kolejnego. Czas płynął mu tak szybko, że w pewnej chwili stracił rachubę nie tylko co do godziny, ale też co do ilości wypitych drinków. Był już nieźle wstawiony, gdy Norbert znalazł chwilę by z nim usiąść.

- Uuuu stary, ale sobie dałeś dzisiaj.

- Szasami czeba sie napić za zdrowie psi … psi… kurde … przyjaciela….

- No to teraz jak widzę będę zdrowy do końca życia – zaśmiał się Norbert popijając przyniesiony soczek.

- Norbuś napijeszzzzz… się ze mną ? wybełkotał Sebastian przytulając się do niego.

- Sebek chętnie ale nie dziś, dzisiaj jestem w pracy więc sam wiesz że nie mogę.

- To polej mi, ja wypiję za ciebie.

- A może już starczy co ? odpuść sobie już trochę …

- Jeszzzzcze troszzzkę jednego.

- No dobra jeszcze jednego i starczy. Tylko żeby mi potem nie było że ten był przedostatni.

- Norbuniu ty mój, na słówko ostatniuśki…

- OK, zaraz wracam, zostań mi tu a ja ci przyniosę.

- Sie nie zanieszam ruszać, jest mi tu dzisiaj dobsze ….

Norbert nie czekał już na dokończenie i tak mało składnego zdania Sebastiana. Szybkim krokiem podążył w kierunku baru i gdy kończył tworzyć kolejnego drinka dla Sebastiana w drzwiach zauważył znajomą postać. Nie zastanawiał się długo. Szybko przeskoczył przez drzwiczki od baru i pobiegł w jej kierunku.

- Witaj serdecznie, już myslałem że nie przyjdziesz.

-Dzień dobry, przepraszam że nie zadzwoniłam, ale mam problem z telefonem, nie zauważyłam i zamoczył mi się gdy byłam na basenie i przestał działać.

- Nic nie szkodzi i tak się cieszę że cie widzę – kończył Norbert nachylając się do powitalnego pocałunku.

- O jaki fajny lokal, podoba mi się – przerwała mu, odchylając głowę do tyłu. Był to bardzo wyraźny znak dla niego iż pocałunek stał się jedynie jego marzeniem – sam dzisiaj jesteś za barem ? Nie ma nikogo więcej ?

- Oj sam, dzisiaj to moje królestwo a ty dziś będziesz moją królewną. Chodź usiądziesz sobie przy stoliku a przy okazji poznasz mojego przyjaciela, poczekaj tylko wezmę dla niego  drinka.

- Wiesz, ja tylko na chwilkę skoczę do łazienki się odświeżyć i za chwilkę już będę.

- OK, to będzie ten stolik obok baru, znajdziesz go na pewno.

- To do zobaczenia za chwilkę.

Nie czekała już na dalszy rozwój wydarzeń. Pospiesznym krokiem udała się w kierunku dzwi toalety, gdzie kręciło się i tak już sporo dziewczyn. Norbert skręcił wprost do baru i zabierając szklankę z drinkiem poszedł w kierunku stolika, gdzie siedział pół przytomny Sebastian.

- Tu jest dla ciebie drink, ale grzecznie mi już z nim, bo za chwilkę poznasz moją znajomą. Tylko nie przynieś mi wstydu chłopaku, bo na serio chce zrobić na niej dobre wrażenie.

- Norbercik, zssrobie na niej najlepsze wraszenie sobaczysz….

- No wierzę, wierzę, na mnie już robisz niesamowite wrażenie hahaha. O zobacz właśnie idzie do nas.

Sebastian powoli podnosił głowę znad szklanki z drinkiem.  Gdy jednak ujrzał postać znajomej Norberta, szybko się wyprostował a jego oczy zrobiły się nienaturalnie duże. Czuł że krew w żyłach zaczyna się mu gotować, a lkohol którego miał tak wiele w sobie gdzieś po prostu wyparował. Zerwał się na równe nogi jak oparzony i gdy spojrzał z przstrachem na Norberta, on wstał i podszedł  do dziewczyny chcąc przedstawić jej swojego przyjaciela.

-  Kasiu to jest właśnie mój przyjaciel Sebastian.

Kasi oczy zaiskrzyły tak niesamowicie, jak by znalazła skarb, który poszukiwała przez całe swe życie. Uśmiechnęła się  do Sebastiana i podając swą dłoń na przywitanie wyszeptała:

- Witaj serdecznie Sebastianie.

Sebastian stał jak zaczarowany. Jego policzki wcześniej  czerwone od alkoholu robiły się coraz bardziej blade. Nie mógł nic wypowiedzieć, lecz by zachować pozory, że nic się nie stało, grzecznie kiwnął głową podając swą dłoń. Kasia ścisnęła ją tak jakby był to dla niej ktoś bliski i tak ją trzymając spojrzała mu głęboko w oczy. Sebastian nie wytrzymał. Wyrwał wręcz swoją rękę i  siląc się na uśmiech spojrzał na Norberta.

- To ja na chwileczkę do toalety, wybaczcie. Za chwilkę wrócę a wy sobie spokojnie porozmawiajcie. Skończył mówic i szybkim krokiem starał się oddalić od stolika. Kasia usiadla na krzesełku, odprowadzajać go po sali wzrokiem.

Sebastian wpadł do toalety jak poparzony. Szybko  odkręcił kran z zimną wodą i obiema dłońmi przemył twarz.

- Cholera …. cholera … cholera ….. co zrobić , co mam zrobić … zastanawiał się a tysiące myśli krążyły mu wciąż po głowie. To przecież mój przyjaciel, co ja mam teraz zrobić. Był tak nienaturalnie nakręcony, że już sam nie wiedział czy na twarzy pozostały kropelki wody, czy to pot wynikający z jego stresu.  Zaczał chodzić od drzwi do okna przygryzając paznokcia. To jest mój przyjaciel ….. to jest mój przyjaciel …. złapał głęboki oddech i powtarzając już na głos … to jest mój przyjaciel … postanowił wrócić do stolika ….. cdn


About this entry