Cocktail namiętności cz.7

….Idąc do stolika Sebastian zastanawiał się jak powinien się zachować. Z jednej strony nie chciał dać po sobie znać że coś jest nie tak, z drugiej natomiast jego męska duma nie pozwalała mu na jakiekolwiek ustępstwa i sentymenty. Czuł się bardzo nieswojo. Stres jednak mijał wraz z upływającym czasem a w raz z nim coraz bardziej czuł po sobie efekt wypitych wcześniej drinków. To dawało mu wiele większą odwagę. Było to jednak jeszcze zbyt mało, aby się zmierzyć z rzeczywistością. Podszedł więc do baru i wyjmując z kieszeni złożony banknot, ruchem ręki pokazał że chce coś zamówić. Cztery szybkie shoty z czystej wódki uderzyły go tak duża falą ciepła, że na bladej twarzy pojawiły się pierwsze kolory. Był gotowy. Odwrócił się od baru i dość sprężystym krokiem udał się w stronę stolika. Nie była to duża odległość, ale sztywność jego chodu wydłużała tą drogę w nieskończoność. Nie mógł przecież zrobić Norbertowi wstydu przed …. cholera …. dziewczyną. Jakże trudno było mu nawet pomyśleć o tym fakcie, a co dopiero w pełni zaakceptować. Nie był to jednak już w tej chwili jego wybór, a może nawet był, ale fakt przyjaźni był dla niego tak cenny, że nie był w stanie podejść do tego w inny sposób. Historia miała się toczyć dalej. Podchodząc do stolika grzecznie przeprosił za swoje odejście i usiadł starając się pokazać swoją obojętność co do zaistniałej sytuacji. Opuszczona głowa wskazywać jednak mogła albo na zakłopotanie, albo na fakt zmęczenia. Co jakiś czas podnosił więc głowę zerkając to na dziewczynę to na Norberta.- No dobra szanowni państwo, to może wy sobie trochę tutaj posiedźcie a ja skoczę za bar , bo widzę że coraz większy ruch się robi. Sebastian, ty też chcesz jakiegoś soku ..?- Bleee - odpowiedział żartobliwie zapominając o tym że siedzi obok dziewczyny – i gdy do tego zrobił swoją minę niechęci do tak bezalkoholowego trunku, Kasia skwitowała to gromkim śmiechem.- No co ? – zapytał trochę przerażony, ale gdy ujrzał rozbawioną minę Kasi, sam zaczął się głośno śmiać. Ta sytuacja znakomicie rozluźniła atmosferę. Sebastian podniósł w końcu głowę znad stolika i spojrzał w oczy Kasi. Były piękne, a rozbawienie w nich zawarte dodawało tak wielkiego uroku, że trudno było oderwać od nich wzrok. Sebastian zapomniał przez moment o Norbercie, czuł się tak niesamowicie w tej sytuacji, że chciał zatrzymać czas. Wyrwał go jednak z tego, widok Norberta niosącego napoje.

- Proszą Kasiu, zrobiłem coś specjalnie dla ciebie, mam nadzieję, że będzie smakowało, a to sok dla Sebastiana bo on mi coś dzisiaj obiecał.

- Obiecał, obiecał, litości nie masz czy co ?

- No właśnie mam drogi panie, bo w końcu wolę żebyście sobie tutaj rozmawiali z Kasią a nie, żebyś wylądował mi pod stołem – zaśmiał się Norbert spoglądając na rozbawioną nadal minę Kasi.

- Taaa, pod stołem, pod stołem - jak echo powtarzał słowa Norberta Sebastian – niech ci już będzie, może jakoś to przeżyję.

- Przeżyjesz i będziesz jeszcze żył długo i szczęśliwie - zaśmiał się Norbert i stawiając szklankę przed Sebastianem klepnął go po ramieniu. No dobra kochani, ja znów zmykam do pracy a wy po prostu się poznajcie troszkę. W tym momencie odwrócił się do Kasi i puścił do niej oczko. Było to trochę dziwne, bo w końcu Kasia przyszła tu dla niego i do niego, a on z pełną świadomością pozostawiał ja pod opieką Sebastiana. - Jak będziecie chcieli potańczyć to zostawcie rzeczy na barze, schowam je do szatni, a teraz zmykam – kończył mówić odwracając się na pięcie z uśmiechem na twarzy. Znów zostali sami. Wpatrując się to w salę to w siebie, nie bardzo wiedzieli, co mają dalej zrobić. Trwać to mogło by i wieki gdyby nie zabawna sytuacja, którą stworzyło samo życie. Pijąc własnego drinka, Kasia wciąż bawiła się kolorową słomką, którą dostała w zestawie. W pewnej chwili przytrzymała ją zbyt mocno i słomka jak z procy wyskoczyła w powietrze. Zrobiła kilka obrotów i upadła na podłogę. Reakcja była natychmiastowa. Oboje sięgnęli po nią w tym samym momencie i w tej samej chwili zderzyli się głowami pod blatem stołu.

- ałććć - krzyknęła Kasia łapiąc się ze śmiechem za czoło.

Sebastian znów zareagował natychmiastowo. Nie zważając na swoją głowę, złapał szklankę z zimnym sokiem i przyłożył ją do czoła Kasi przytrzymując jednocześnie jej głowę.

- ejjj ! zimne !!!

- No bo ma być zimne , żeby nie było guza moja pani.

- No skoro twoja pani, to możesz przykładać dalej – zaśmiała się Kasia przytrzymując jego dłoń na szklance. Trochę go to speszyło. Spojrzał więc w kierunku baru gdzie pracował Norbert, i oceniając sytuację jako w miarę opanowaną, postanowił odstawić szklankę na stolik. Kasia mu na to jednak nie pozwoliła. Trzymając tak jego dłoń, zamknęła oczy i tak pozostała zatrzymując oddech … cdn


About this entry