Cocktail Namiętności cz. 8

Cała sytuacja ze szklanką, bardzo rozluźniła atmosferę. Sebastian bez problemu kolejny raz, tak jak w samochodzie odnalazł swój luz i polot. Rozmowa bardzo szybko nabierała tempa, zmieniając to kierunek to poziom emocjonalny. Było sympatycznie i miło, jednak  to rozluźnienie i wypite wcześniej drinki, coraz częściej dawały znać o sobie, powodując  nie tylko  problemy w komunikacji słownej. Sebastian stawał się coraz bardziej zmęczony i śpiący. Nie bardzo wiedział co ma zrobić. Gdy kolejna filiżanka wypitej  kawy nie  przynosiła rezultatu, postanowił wracać do domu. - Kasiu, ja… ja …ja bardzo cię przepraszam, ale nie za bardzo ciekawie się czuję, jakieś zmęczenie mnie dopada chyba i pójdę chyba sobie już do domu, bo jak tego nie zrobię to usnę jak nic pod stolikiem.- No dobrze, ale pod warunkiem,  że jeszcze ze mną zatańczysz  chociaż jeden taniec, o nawet ten co zaczynają grac, obiecuję że nie zmęczysz się bardzo nim, bo jest  wolny.- No OK., ale później pomożesz mi zamówić taksówkę, dobrze ?- Umowa stoi, Ty ze mną tańczysz a ja zamawiam dla ciebie taksówkę, No to choć, idziemy na parkiet.Muzyka przyciągnęła ich do siebie jak magnes. Delikatne,  powolne dźwięki sprawiły, że Kasia wtuliła się bardzo mocno w Sebastiana. Pragnął tego tak bardzo, ale wciąż jakby budzony z letargu spoglądał w stronę baru, starając się powiększyć odległość między nimi. Nie czuł się jednak winny, wiedział, że to tylko taniec i że na tym się skończy dzisiejszy wieczór z Kasią. Był jednak szczęśliwy, że udało mu się wyrwać, choć kilka chwil tej niesamowitej bliskości. Taniec zbliżał się ku końcowi i mimo iż bardzo tego żałował, chciał się już znaleźć w domu w swoim łóżku. Czuł się na serio beznadziejnie, a kilka filiżanek kawy, które wypił, zamiast dać mu siły, osłabiły go jeszcze bardziej. - Dziękuję za taniec Kasiu, chodźmy teraz do baru zadzwonimy po taksówkę.- OK., umowa to umowa, ja ją zamówię dla ciebie.Podchodząc do baru usłyszał śmiech Norberta.- Oj stary, ale ty wyglądasz, chyba już czas przyjacielu do domu.- No właśnie będę zamawiał taksówkę.- Chyba ja będę zamawiała, wtrąciła Kasia sięgając po telefon.- No widzisz Sebek, kobiety rządzą. A słuchaj może podrzucisz  Kasię do domu, bo ona też mówiła że chce się już zbierać co ?- Ale przecież ona tutaj do ciebie przyszła przecież, to będzie tak trochę dziwnie, nie uważasz ?- Czy do mnie, z tym bym bardzo polemizował, tak naprawdę Kasię znam już od kilku lat, to jest siostra tej …- Dobra nie kończ, wiem, wiem to już wiem…- No widzisz, więc odwieziesz ją do domu ?- Pewnie że odwiezie, znów wtrąciła się Kasia, biorąc Sebastiana pod rękę. Bierz kurtkę i idziemy, taksówka będzie za 5 minut. Pa Norbi, do zdzwonienia.- Pa Kasiu, zaopiekuj się nim …. nawet gdy nie będzie chciał lalala  - zaśpiewał im Norbert na odchodne.- O to możesz być pewny, zaśmiała się Kasia, idąc z Sebastianem wprost do drzwi wyjściowych.Taksówka czekała na nich już przed wejściem. Szybko wsiedli do środka i zanim taksówkarz zapytał o adres, Kasia wręczyła mu karteczkę z danymi. Taksówka ruszyła w drogę. Sebastian nie za bardzo już wiedział o co chodzi. Ciepło samochodu, rozłożyło go zupełnie. Starał się utrzymywać wzrokowy kontakt z Kasią, ale  co chwila powieki opadały mu wraz z głową na boczną szybę samochodu. Po krótkim czasie, pozostał tak już na dobre. Taksówka zatrzymała się pod wskazanym adresem po niedługim czasie. Kasia nie zastanawiając się wiele, zapłaciła taksówkarzowi i wręcz siłą wyciągnęła Sebastiana z samochodu. Owszem, zdołał się ocknąć na chwile, lecz po  kilkudziesięciu krokach, znów zaczął zapadać w sen. - Ej kawaler, głowa do góry, jeszcze chwila i będzie łóżko – wrzasnęła na niego, stawiając go na nogi. To wystarczyło na dotarcie do domu, szybki prysznic i dotarcie do łóżka. Sebastian był na swoim miejscu. Kasia jednak nie zamierzała zostawić go samego. Prostym wytłumaczeniem była niemożliwość pozostawienia otwartych drzwi po wyjściu. Nie myśląc więc wiele, rozebrała się, wzięła gorący prysznic i  zakładając znalezioną w szafce podkoszulkę położyła się obok Sebastiana otwierając wcześniej  okno.

- Oj kochany, musisz zainwestować dzisiaj w tik taki  - pomyślała  przytulając się do jego rozgrzanego ciała….


About this entry