Cocktail namiętności cz. 10
Dźwięk zegarka przeniósł ją znów do rzeczywistości. Zrzuciła z siebie prześcieradło i nie zastanawiając się wiele, podeszła do leżących na krawędzi krzesła swoich spodni. Niewiele czasu pozostawiła na jakiekolwiek reakcje Sebastianowi i gdy zorientował się w sytuacji, Kasia prężnym krokiem kierowała się już do drzwi wejściowych. Nie był w stanie jej zatrzymać, a gdy już stanęła w korytarzu, wiedział ze względu na swój strój nic już nie zrobi.
- No to cześć - odkrzyknęła na odchodne, zbiegając szybko po schodach.
Sebastian stał jak wmurowany. Nie bardzo mógł się zorientować co się stało, dlaczego i o co tu właściwie chodzi.
- cholera - syknął przez zęby i zatrzaskując nogą drzwi - że też tak musiało się stać. Co ja złego zrobiłem ? cholera, cholera, cholera no nie mam zielonego pojęcia o co chodzi.
Czuł się zagubiony w tej sytuacji i nie dość że nie wiedział co ma myśleć to zupełnie nie miał pojęcia co ma dalej robić. Może do niej zadzwonić ? zastanawiał się głośno myśląc. Nie, może lepiej nie, niech nie sądzi że ja czuję się winny. No dobrze ale jeśli już winny to za co ? może by mi wytłumaczyła co się takiego stało. Na pewno coś się stało, to nie możliwe ze potraktowała to wszystko jako jedną noc, to nie może być możliwe. Czym bardziej uciekał od tej myśli, tym bardziej ona do niego wracała i dawała mu nieźle w kość. Nie był przyzwyczajony do faktu, że ktoś inny niż on może mieć kogoś na jedną noc.
- Wstrętna gówniara, ale mi dała po nosie, przecież wstyd będzie sie teraz pokazać na mieście. Mam nadzieje że Norbert sie nie dowie za szybko o tym, bo już słyszę jego durne teksty typu: przechytrzyła brzytwa lisa no i pałka bardzo łysa wrrrrr. Cholera sam nie wiem co myśleć już o tym, co to ja facet na godziny jestem czy co, może mam jeszcze paragon fiskalny wystawić ? i gdy tak się sam nakręcał sytuacją, usłyszał dźwięk przychodzącej wiadomości.
- no to cię mam, pewnie przeczytam sobie teraz: ta noc była niesamowita, kody się znów spotkamy hehe, ja się z nią spotkam kurde, niech sobie z głowy to wybije, no dobra to co napisałaś ?
… cześć sebek, pod krzesłem zostały moje majki, zrób z nimi co chcesz, przekaż przez Norberta, wyślij pocztą, powieś sobie na ścianie… pa
Tego było już za wiele. Wpadł jak burza do pokoju i przewracając krzesło sięgnął po coś przypominające szczątek bielizny. Specjalnie zostawiła, no jak nic specjalnie. To gówniara wstrętna, jeszcze nikt mnie tak z równowagi nie wyprowadził. Jasne, pocztą jej wyślę albo mam sobie na ścianie powiesić. Jak ją dorwę to …… ech kurde.
Sam już nie wiedział czy ma się z tego śmiać czy być zły na całą tą sytuację. Nie bardzo mógł sobie wbić do głowy, że ktoś był sprytniejszy od niego i że to właśnie on został nabity w butelkę. Chodził po pokoju kiwając przecząco głową i zastanawiał się jak by tu się zemścić. Nie miał jednak zupełnie żadnego pomysłu, jedynie co wiedział, to to że musi się w końcu ubrać bo wygląda jak nagi dupek stojący na środku pokoju z damskimi majtkami w ręku.
Emocje opadły mu dopiero po telefonie od cioci. Jak co dzień informowała o wszystkich rodzinnych nowinkach i o tym że śniadania jeść trzeba koniecznie i codziennie. Te kilka ciepłych słów, pozwoliło mu odnaleźć równowagę między porannymi emocjami i zwykłym codziennym spokoju.
- tak ciociu, zjem śniadanie, tak mam bułeczki, tak świeże, też mam masło nie trzeba mi nic kupować. Pa ciociu, do usłyszenia zobaczenia, muszę kończyć bo mi się woda zagotowała.
Uff, fajna ta moja ciocia, ale czasami to chyba bym wolał, żeby telefoniczne wizyty odbywały się raz w tygodniu. Chociaż w sumie, to tak na prawdę co ja bym bez niej zrobił. O proszę wszystko widać gołym okiem, ciasta, ciasteczka, kurczaczek pieczony, pasztecik, damskie majtki wrrrr. Kurde co one tu robią w kuchni. No tak sam je przyniosłem. No czysta psychoza, teraz to te majtki będą mnie prześladowały do końca życia. Muszę coś z nimi zrobić bo jeszcze zaczną za mną chodzić jak mój własny cień. Tylko co ?
- Wiem ! krzyknął i sięgnął po telefon. Szybko napisał kilka słów i wysłał. Nie czekał na odpowiedź zbyt długo. Za kilka minut usłyszał pikanie telefonu.
… nie wiem czy to dobry pomysł żebyś mi odsyłał te majtki pocztą, może lepiej je sama kiedyś odbiorę …
No to pół punktu dla mnie, a później się moja droga policzymy za dzisiejszy poranek. No dobrze czas do pracy, koniec gdybania.
Z mieszkania wyszedł bardzo szybko, lecz schodząc na dół bardzo zwolnił, a wręcz się zatrzymał. Jakież było jego zdziwienie, gdy minęła go nieznana atrakcyjna dziewczyna i otworzyła drzwi na przeciw jego, własnym kluczem. To było dla niego już bardzo intrygujące. Ciekawość zwyciężyła nad wszystkim i nie myśląc wiele, wszedł znów na górę i stanął przed tymi właśnie drzwiami. Nacisnął dzwonek i czekał. Po chwili za drzwiami słychać było otwierany zamek i za chwilę w progu pojawiła się właścicielka mieszkania.
- No co tam Sebastianku? wpadłeś na herbatkę
- Eeee, eee pani Zosia ?
- No tak, a kogo się spodziewałeś ducha jakiegoś ?
- No nie.
- A tak właśnie wyglądasz, kończyła mówić śmiejąc się przez zamknięte usta.
- Eee, eee bo ja idę po bułki, może by pani też kupić, w końcu pani Zosiu, dba pani o mnie jak o jakiegoś siostrzeńca. Czasami sam sie zastanawiam czy nie powinienem do pani ciociu mówić
- A śmiało, dlaczego by nie. A bułeczki już mam ktoś inny mi je kupił, więc dziękuję.
- To może innym razem mi się uda.
- Będzie mi miło, jak o mnie nie zapomnisz.
- To ja już pójdę, miłego dnia życzę.
- No dowidzenia Sebastianku, do widzenia.
Za drzwiami znów słychać było szczęk zamykanego zamka, i odchodzące od drzwi kroki. No tak, chyba nie zupełnie o to mu chodziło, ale wierząc w to co widział, miał już kolejny plan na rozwiązanie tej tajemnicy ….
About this entry
You’re currently reading “Cocktail namiętności cz. 10,” an entry on Art Dreams
- Published:
- 4.3.08 / 9pm
- Category:
- Cocktai namiętności ....
- Tags:
No comments
Jump to comment form | comments rss [?] | trackback uri [?]