Cocktail namiętności cz. 15
Codzienne wizyty Sebastiana stały się w końcu dla Julki stałą częścią każdego dnia. Tak jak Sebastian oczekiwał wcześniej cichego nucenia wieczorem lub o poranku, tak teraz ona nie mogła doczekać się skrzypienia wózka i jego ciepłego głosu. Spędzali ze sobą już nie tylko kilka minut dziennie, ale prawie cały wolny czas, którego mieli tutaj bardzo dużo. Była to bardzo ciekawa przyjaźń, on siedząc na wózku miał okazję jedynie oglądać jej delikatną dłoń oraz kawałek owiniętej bandażami głowy, ona natomiast widziała go przez pryzmat słów, którymi co dzień starał się wypełnić każdą minutę wspólnego spotkania. Był bardzo rozmowny, pokazywał jej słowami całe śmieszne historie, które miał okazję przeżyć albo usłyszeć od innych, a ona się wtedy śmiała wymachując ręką tuż obok jego twarzy. Kolejny poranek nie obudził Sebastiana już cichutkim śpiewaniem Julki a głośnym dźwiękiem dzwonka alarmowego. Widział jedynie biegające po korytarzu siostry i słyszał głośne komendy lekarzy w pokoju Julki. Chciał poderwać się i do niej biec, jednak szarpnięcie spowodowało tak silny ból, że stracił świadomość i upadł wprost na poduszkę. Obudził się ze łzami w oczach i sam już nie wiedział czy taka reakcja jest powodem bólu czy tęsknotą za Julką. Nie mógł tego powstrzymać. Wychylając się jak najbardziej mógł zaczął krzyczeć:
- Julka …. Julka co się dzieje … Julka
Nie usłyszał jednak żadnej odpowiedzi, a zatrzaśnięte jego drzwi zamknęły mu szansę na jakikolwiek kontakt z tym co się działo poza jego pokojem. Nie wiedział ile to wszystko trwało, czy dziesięć czy piętnaście minut. Dla niego było to całą wiecznością, która miażdżyła jego serce zabierając mu resztki oddechu. Sam nie wiedział co ma zrobić, był tym tak załamany że z nienawiścią zaczął patrzeć na swoje własne nogi.
- Czemu one mi to robią, ja chce chodzić, ja muszę chodzić.
- Musisz chodzić ? – zapytała siostra słysząc końcówkę jego zdania.
- Siostro co się dzieje ?
- No dzieje się to, że za mało ćwiczysz, chociaż jak widzę energia do ćwiczeń w twoim głosie jest całkiem ok.
- Siostro ja nie o tym, co się dzieje z Julką.
- Wybacz ale nie mogę ci nic powiedzieć, chociaż możesz być pewny że z Julią jest już wszystko dobrze.
Dopiero teraz Sebastian złapał pierwszy głęboki oddech. Poczuł, że jego energia złości jak powietrze z balonika, uciekają gdzieś przez maleńką dziurkę. Nie miał siły na nic, ale cieszył się, że Julce nic nie jest i ufał, że za chwilę zobaczy ją kolejny raz. Kolejny raz nie nastąpił tak szybko. Powikłania po kolejnej operacji, sprawiły że Julka musiała pozostać w izolatce przez kilka kolejnych dni. Dla Sebastiana wszystko stanęło jakby w miejscu. Ćwiczenia nie przynosiły już żadnej radości a kolejne poranki były zwykłym oczekiwaniem na śniadanie. Sebastian zaczynał wpadać w kolejną depresję i stan ten zapewne pogłębił by się o wiele bardziej gdyby nie kolejna wizyta siostry Marty.
- Dzień dobry kawalerze, jak samopoczucie dzisiejszego dnia ?
- Dobre.
- Widzę, że pacjent coś markotny i nawet mu się gadać nie chce.
- Jest dobrze
- Skor nastrój jest dobry, to nie będę go psuła informacją od Julii.
- Julka coś mówiła, ale co mówiła, siostro co Julka mówiła, niech siostra powie, proszę.. siostro
- Hmm czy ja wiem…
- Oj siostro, niech siostra się nie znęca już nad niewinnym schorowanym człowiekiem.
- Znęca ? schorowanym ? A kto mi tu nie chce ćwiczyć przez ostatnie dni, no kto ?
- Siostruniu kochana, obiecuje że już będę , bardzo będę ćwiczył, tylko niech siostrunia powie co Julka mówiła.
- Oj Sebastian, Sebastian …… prosiła żebyś przygotował jakieś nowe historyjki, bo za dzień lub dwa wraca na swoje łóżeczko i ma nadzieję, że znów ją zaszczycisz swoją obecnością.
- O rany ale fajnie, dziękuję, dziękuję, całuję rączki.
- A precz mi z tymi ustami, higiena obowiązuje hahaha, ale widzę że ktoś tu skrzydeł dostał.
- Oj siostro chyba ze trzy pary na raz, i obiecuję że dzisiaj będę ćwiczył za trzech.
- No widząc taki zapał nie odmówię sobie tego, żeby sama nie iść na to popatrzeć będę za pół godzinki to pojedziemy na salę.
Sebastianowi wrócił cały zapał. Był radosny, nucił pod nosem jakiś refren piosenki i rozcierał nogi, by przygotować się do ćwiczeń na sali. Na sali również wszystkich zadziwił powrót jego energii i chęci do ćwiczeń. Nikt nie wiedział co miało na to wpływ, jedynie siostra Marta siedząc z boku , ukradkiem uśmiechała się patrząc na jego ogromny wysiłek w ćwiczeniach…
About this entry
You’re currently reading “Cocktail namiętności cz. 15,” an entry on Art Dreams
- Opublikowano:
- Luty 28, 2010 / 10:15 pm
- Kategoria:
- Bez kategorii
- Tagi:
No comments yet
Jump to comment form | rss komentarzy [?] | trackback uri [?]