Szczęście

Pusta ulica wśród wielkich domów

jak mała ścieżka co w lesie ginie

Gdzieś w dali księżyc świeci na niebie

Muzyka wiatru  tuż obok płynie

* * *

Pukają deszczu krople o szyby

Mieszcząc tak wiele w swej opowieści

O tym co z góry widziały kiedyś

Słowach mających tak wiele treści

* * *

Smutna historia w ulicznym szumie

I choć jedynie cień zna jej drogę

Warta wsłuchania się w ciszy słowa

Gdzie noc nakłada swą czarną togę

* * *

W niej to maleńkie światełka blasku

Giną przykryte smutkiem otchłani

Upada w końcu szczęście na chodnik

Choć ufać umie bardzo się rani

* * *

Gasną też wtedy światełka duszy

Jak mały płomyk zapałki z cieniem

Choć dają ciepło swym zaufaniem

To nie uchronią też przed omdleniem

* * *

Jednak zabrakło szczęściu już siły

Choć się podniesie, znów gdzieś upada

Noc zaś cierpliwie wciąga do cienia

Gdzieś w zakamarku swym je układa

* * *

Nastaje jednak  słońca poranek

Który przynosi wiarę w spełnienie

Lecz już nie można odnaleźć szczęścia

Wiatr je rozdmuchał gdzieś w zapomnienie


About this entry