<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Art Dreams</title>
	<atom:link href="http://vincii.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://vincii.wordpress.com</link>
	<description>To co się dzieje w życiu i w snach ...</description>
	<lastBuildDate>Sat, 04 Oct 2008 23:27:35 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<cloud domain='vincii.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://www.gravatar.com/blavatar/d865587a002aec70cc8040b92cb63ef4?s=96&#038;d=http://s.wordpress.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>Art Dreams</title>
		<link>http://vincii.wordpress.com</link>
	</image>
			<item>
		<title>W ciemności słyszy się i widzi inaczej</title>
		<link>http://vincii.wordpress.com/2008/10/05/w-ciemnosci-slyszy-sie-i-widzi-inaczej/</link>
		<comments>http://vincii.wordpress.com/2008/10/05/w-ciemnosci-slyszy-sie-i-widzi-inaczej/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 04 Oct 2008 23:00:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>artvinci</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://vincii.wordpress.com/?p=39</guid>
		<description><![CDATA[Kolejny raz codzienność zniknęła gdzieś w kolorach nocy. Dookoła nie zostało nic jedynie małe migające światełka pokazujące wydostający się z wieży dźwięk. Zamykam oczy  i wpatrując się w ciemność zaczynam poznawać inny świat. Wiem że jestem tu gdzie byłem, wiem że obok jest stół, obok niego stoi fotel, jednak wszystko to wygląda inaczej. Ma inne [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=39&subd=vincii&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>Kolejny raz codzienność zniknęła gdzieś w kolorach nocy. Dookoła nie zostało nic jedynie małe migające światełka pokazujące wydostający się z wieży dźwięk. Zamykam oczy  i wpatrując się w ciemność zaczynam poznawać inny świat. Wiem że jestem tu gdzie byłem, wiem że obok jest stół, obok niego stoi fotel, jednak wszystko to wygląda inaczej. Ma inne barwy, inne kształty, pokazuje inny wymiar.  Wciąż od sufitu słyszę odbijające się dźwięki, by je lepiej słyszeć kładę się na kocu rozłożonym na podłodze. Teraz chłonę je całym sobą, każdą cząstką jaką posiada moje ciało.  Słyszę każdą nutę, każde ich połączenie i  pustkę jaka oddziela je od siebie. W ciemności słyszy się inaczej&#8230;.  Marzenia powoli przechodzą w senny letarg, świat  wydaje się zupełnie inny. Nie ma szumu, hałasu, krzyku słów które przekazują tak wiele a zarazem nic. Nie ma nic jedynie ciemność przenoszącą dźwięki i zapach olejku wylanego gdzieś w mała miseczkę stojącą nieopodal zapalonej przed chwilą świeczki. Teraz nie wiem czy  to co słyszę w ciemności to dźwięki czy zapach roznoszący  się dookoła. Może to zapach otula teraz te dźwięki a może po prostu dźwięki są jak motyle przenoszące ten zapach. To nie ma teraz znaczenia, jest jedynie ciemność, w której słyszy się inaczej.</p>
<p>Ciemność wiele potrafi wytłumaczyć. Widzi życie z innej strony,  prościej, bez cienia porażki, beż cienia trudności, bez cienia  który w dzień daje każda rzecz. Noc nie pokazuje cieni, ona tłumaczy wszystko w jednym kolorze.  Jak trudno bez ciemności zrozumieć, że  blisko może być każda rzecz w naszym życiu. Światło poszerza horyzont i daje prym oczom, które wykorzystując to manipulują nami zbyt często. Pokazują nam odległość,  przeszkody,  uświadamiają że coś czego pragniemy może nie być zdobyte, jest poza naszym zasięgiem. Zamknijmy więc na chwilę oczy i wsłuchani w dźwięki muzyki idźmy naszą wyobraźnią. Czy trudno jest w myślach przeskoczyć przez wykopany rów, pomyślmy jak by to było po tamtej stronie tego rowu, rozpędzamy się i już się nam udało. Udało się tez poznać ukochaną osobę, zdobyć upragnioną pracę, wejść na szczyt w górach, spełnić jedno lub dwa marzenia. Być w jednej chwili w Egipcie w drugiej w zaśnieżonej Finlandii. Nie ma wyraźnych granic dla ludzkiej wyobraźni. Nie ma ich również w codziennym życiu. Granice te tworzymy sobie wyłącznie sami, sami sobie zabieramy  radość, szczęście, zadowolenie.  Sami tworzymy sobie ogromne mury i granice, których później nie umiemy przekroczyć.</p>
<p>Tych granic, odległości i murów w większości nie ma, tworzą się one jedynie w naszej wyobraźni w zakładce -samodestrukcja, która odsuwa nas od zdobycia tego o czym marzymy czy tęsknimy. Zamknijcie oczy i przypomnijcie sobie ile razy w życiu  zdobycie czegoś było poprzedzone postawioną  granicą opartą na dokonaniu czegoś przed. Zdobędę dobrą pracę jak skończę studia,  pojadę na wakacje do Egiptu  jak znajdę dobrą pracę&#8230;.. znajdę dobrą pracę jak skończę studia&#8230;. zaproszę dziewczynę która mi się podoba do kina jak schudnę 10 kg, schudnę jak będę biegał, będę biegał jak kupię sobie specjalne buty do biegania, jak mam buty to zależy od pogody, jak jest pogoda to muszę być wypoczety, jak jestem wypoczęty to musze zrobić coś innego  niż biegać &#8230;. te granice &#8211; wymagania zabierają nam wszystko co dla nas jest ważne w danej chwili, co daje nam radość i szczęście. Jest tak bowiem, że zdobywając jedną przeszkodę stawiamy sobie kolejną &#8230; i tak dalej  i tak dalej. Zawsze jest coś co postawimy między nami a tym czego pragniemy. Dlaczego więc nie mamy dać sobie szansy na sięgnięcie po to co pragniemy od razu. Dlaczego nie możemy spróbować sięgnąć ręką po jabłko z drzewa na które mamy wielką ochotę, tylko czekamy aż samo spadnie, choć często wtedy może się i tak nie nadawać do zjedzenia. Pragniemy miłości lecz nie dajemy szansy by ją znaleźć. Wyznaczamy sobie kolejne granice i stawiamy zawsze coś co nas nam odgradza od tego, od pragnień, od szczęścia od tego co na prawdę chcemy. Wystarczy dać szansę teraźniejszości, podać rękę rzeczywistości jaką mamy teraz i wykorzystać to jako nasz atut. Znaleźć w nas to co mieni się kolorem zwycięstwa, co daje nam siłę, energię działania. Nie wierzysz że tak się da ? Połóż się tak jak ja w ciemności i zobacz jak łatwo można wszystko zdobyć nie widząc w ciemnościach żadnych przeszkód. Pewnie powiesz że w ciemności będziesz mógł przewrócić się o kamień leżący na ziemi. Nie zauważasz jednak że ten kamień widać tylko wtedy gdy jest jasno. Skąd wiesz że idąc w ciemności nie ominiesz go nieświadomie i nawet przez chwilę nie pomyślisz że tam był. Skąd wiesz że ten kamień tam będzie ?  To tylko stawianie kolejnej bariery przed tym aby dojść tam gdzie chcemy. W ciemności widzi się inaczej&#8230;. ciemność nie likwiduje przeszkód, ona jedynie uczy nas jednego, że trudności na które napotkamy, będziemy pokonywali jedynie wtedy gdy na nie trafimy&#8230;.. a zostaje nam jedynie iść do przodu tam gdzie chcemy i po to czego pragniemy.</p>
<p>I jeszcze jedno  -  spójrzmy na chwilę  na dzieci. Skąd tak często widać w ich oczch radość, szczęście a ich spontaniczność wręcz zachwyca wprowadzając w nas żal że nam tak trudno to osiągnąć . One nie widzą barier. Nie widzą że spadną z drzewa  wchodząc na nie bo sprawia im to wejście radość,  nie widzą że ubrudzą białą koszulę jedząc czekoladę bo ta czekolada ma smak, którego nie da się zapomnieć. Dorośli nie tylko nie potrafią tak odczuwać ale stawiają bariery dzieciom ,  nie wchodź bo na pewno spadniesz mimo że nie spadniesz,  nie jedz teraz  mimo że masz na to ochotę bo się pobrudzisz itd itp &#8230;&#8230; tylko po co te wizjonerskie bariery ku radości ? Może czas je porzucić, schować, zapomniec o nich chociaż na trochę i zacząć żyć. Sięgać  po to czego chcemy, co pragniemy, co da nam radość i szczęście &#8230;. boicie się tego ?&#8230;. pozostawcie więc sobie odrobinę rozsądku, nie granic w działaniu, nie granic w dążeniu do czegoś lecz rozsądku Który będzie wyłącznie wyznacznikiem dbałości o nasze zdrowie i życie. Pozbądźcie się z codzienności stwierdzeń:  nie uda mi się to&#8230;..  nie dam rady &#8230;.. nie jadłem ale nie lubię&#8230;.  Jeśli jednak nie widzicie możliwości wyeliminować te bariery, zamknijcie oczy i zobaczcie jak to jest gdy ich nie widać &#8230; bo w ciemności słyszy się i widzi inaczej &#8230;&#8230;. bo w ciemności nie wodzi się przeszkód&#8230;..</p>
Posted in inne  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/vincii.wordpress.com/39/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/vincii.wordpress.com/39/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/vincii.wordpress.com/39/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/vincii.wordpress.com/39/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/vincii.wordpress.com/39/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/vincii.wordpress.com/39/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/vincii.wordpress.com/39/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/vincii.wordpress.com/39/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/vincii.wordpress.com/39/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/vincii.wordpress.com/39/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=39&subd=vincii&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://vincii.wordpress.com/2008/10/05/w-ciemnosci-slyszy-sie-i-widzi-inaczej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/75adf83bc13225e187c98229710d5afd?s=96&#38;d=identicon" medium="image">
			<media:title type="html">artvinci</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Cocktail namiętności cz. 13</title>
		<link>http://vincii.wordpress.com/2008/09/02/cocktail-namietnosci-cz-13/</link>
		<comments>http://vincii.wordpress.com/2008/09/02/cocktail-namietnosci-cz-13/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Sep 2008 19:44:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>artvinci</dc:creator>
				<category><![CDATA[Cocktai namiętności ....]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://vincii.wordpress.com/?p=31</guid>
		<description><![CDATA[Kolejny dzień był dla Sebastiana  inny niż poprzednie. Gdy tylko ze snu otworzył oczy  od razu spojrzał w kierunku drzwi. Niestety tym razem były  zamknięte i nic nie wskazywało na to, że da się przez nie  cokolwiek zobaczyć.  Nie pozostało mu nic innego jak tylko wpatrywać się jak codzień  w okno i liczyć  co chwila [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=31&subd=vincii&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>Kolejny dzień był dla Sebastiana  inny niż poprzednie. Gdy tylko ze snu otworzył oczy  od razu spojrzał w kierunku drzwi. Niestety tym razem były  zamknięte i nic nie wskazywało na to, że da się przez nie  cokolwiek zobaczyć.  Nie pozostało mu nic innego jak tylko wpatrywać się jak codzień  w okno i liczyć  co chwila lądujące na parapecie gołębie.</p>
<p>- No za chwilę zwariuje, kto będzie znów czyścił te parapety &#8211; krzyczała siostra wchodząc do pokoju &#8211; sio mi stąd, machała rękoma  jakby chciała wraz z nimi odlecieć przez to okno.</p>
<p>- hahaha  &#8211; zaśmiał się Sebastian widząc całe to zabawne zajście.</p>
<p>- No proszę jak się ponurakowi na śmianie wzięło. Co polepszyło się ? Może mam jeszcze poganiać je za oknem co ? &#8211; zaśmiała się sama do siebie siostra.</p>
<p>- siostrooo &#8230;</p>
<p>- no co tam sobie pan życzy ? jakieś specjalne zamówienie na śniadanie  ?</p>
<p>- oj niech siostra się nie wygłupia, ja poważnie chciałem coś zapytać.</p>
<p>- a o co ?</p>
<p>- kogo wczoraj przywieźli w nocy ?</p>
<p>- Hmm a co ? nie spałeś ?</p>
<p>- Obudziłem się, te odgłosy  bólu mnie obudziły.</p>
<p>- No tak, niestety poważne wypadki tak się często kończą.</p>
<p>- A co mu się stało ?</p>
<p>- Jej</p>
<p>- Co jej ?</p>
<p>- Jej się stało</p>
<p>- A to ta kobieta miała jakiś wypadek?</p>
<p>- Coś ty taki ciekawy. To młoda dziewczyna. Jechała z ojcem samochodem. Jakiś wariat podobno na czerwonym chciał przejechać. Nie udało się ani jemu ani  jej ojcu.  Ona siedziała z drugiej strony i to chyba ją uratowało jak mówiła ekipa karetki.</p>
<p>- A co jej jest ?</p>
<p>- Obrażenia wewnętrzne, złamania &#8230;. właściwie to ja nie mogę rozmawiać o stanie innych pacjentów</p>
<p>- Rozumiem siostro i dziękuję.</p>
<p>- Ty się martw lepiej o siebie a nie o kogoś tam.</p>
<p>- A tam ja, szkoda dziewczyny, ja już się przyzwyczaiłem.</p>
<p>- Oj a już myślałam że z głową u szanownego pana lepiej a tu widzę ze nie za bardzo. Trzeba walczyć, nie przyzwyczajać się tylko walczyć o własne życie i zdrowie. Ona pewnie jak by nie chciała walczyć o swoje życie, już by tutaj nie była,  a tak ma szansę na to by znów wrócić do normalnego życia.</p>
<p>- A co to za normalne życie po wypadku ?</p>
<p>- Takie same jak przed. Co ty myślisz że ludzie bez wypadków nie mają trudno w życiu. Czasami mają o wiele więcej  trudności niż ci co mieli wypadek i się nad sobą użalają, czy pokazują własną bezsilność. Oni jednak chcą walczyć z tymi przeciwnościami i nie poddają się z byle powodu.  Starają się codziennie rano wstawać z nastawieniem, że kolejny dzień będzie i tak lepszy od poprzedniego, że to będzie kolejny dobry dzień wpisany do ich kalendarza jako udany i radosny.</p>
<p>- No tak, ma chyba siostra rację.</p>
<p>- Widzisz młody człowieku, nie takie rzeczy już widziałam w życiu. Jestem już prawie dwadzieścia lat pielęgniarką i nie jedne łzy czy tragedie widziały moje oczy, wiem jednak jedno, że wygrywają tylko ci, którzy chcą walczyć i zwyciężać za wszelką cenę. Bo tak na prawdę w życiu nie ma miejsca dla słabeuszy i to cała tajemnica naszego żywota. Zobacz na mnie, jak bym miała być słaba to już bym musiała zrezygnować z tej pracy po pierwszej widzianej czyjejś tragedii, ale jak widzisz nadal tutaj jestem i jedynie co mnie niekiedy wnerwia to te uparte gołębie, które nic sobie nie robią ani z brudzenia na parapecie ani z tego co pod parapetem akurat się znajduje.</p>
<p>- hahaha &#8211; kolejny raz Sebastian na głos się roześmiał. Zapomniał przez chwilę o tym że leży tutaj z unieruchomionymi nogami i że jest to dla niego tragedia nie do pokonania.</p>
<p>Zaczął się zastanawiać nad tym co powiedziała siostra. Wiele rzeczy dotarło do niego tak silnie, że spowodowało w nim ogromną chęć  poznania sensu  tych wypowiedzianych słów i odniesienia ich do jego życia . Wciąż mu w tym wszystkim czegoś brakowało. Nie wiedział jednak czego i trudno  mu było to odnaleźć. Myśli krążyły mu od chwili wypadku do dnia dzisiejszego. Przypominał sobie każdą chwilę, która mogła by mu pomóc odnaleźć ta właściwą odpowiedź. Nie było to jednak takie łatwe, każda sensowna myśl trafiała i tak w miejsce jego bezwładnych nóg. To było dla niego nie tylko  irytujące ale zaczynało powoli wprowadzać w jego myślowe analizy nutę bezradności.</p>
<p>- Śniadanie !!!  dużo dzisiaj czy mało ?</p>
<p>- Dzisiaj poproszę dużo jeśli mogę &#8211; odpowiedział wyrywając się z zamyślenia.</p>
<p>- O proszę jakaś nowa siła i wiara wstąpiła dzisiaj w szanownego pana.</p>
<p>Tak, to było własnie to czego poszukiwał, chodziło właśnie o wiarę. O to coś czego potrzebował nie tylko do walki o swoje ciało ale też by odnaleźć swoje prawdziwe JA i nastawić je do walki o lepsze jutro,  po prostu musiał uwierzyć w siebie i poczuć, że jest w stanie dokonać czegoś co uważa za niemożliwe, dać szansę sobie samemu. Teraz był już pewien, chce zacząć ćwiczyć i zmierzyć się z tym co go przerażało. Ten krok miał być pierszym w kierunku powrotu do normalnego życia&#8230;.</p>
<img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/vincii.wordpress.com/31/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/vincii.wordpress.com/31/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/vincii.wordpress.com/31/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/vincii.wordpress.com/31/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/vincii.wordpress.com/31/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/vincii.wordpress.com/31/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/vincii.wordpress.com/31/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/vincii.wordpress.com/31/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/vincii.wordpress.com/31/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/vincii.wordpress.com/31/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/vincii.wordpress.com/31/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/vincii.wordpress.com/31/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=31&subd=vincii&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://vincii.wordpress.com/2008/09/02/cocktail-namietnosci-cz-13/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/75adf83bc13225e187c98229710d5afd?s=96&#38;d=identicon" medium="image">
			<media:title type="html">artvinci</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Cocktail namiętności cz. 12</title>
		<link>http://vincii.wordpress.com/2008/08/30/cocktail-namietnosci-12/</link>
		<comments>http://vincii.wordpress.com/2008/08/30/cocktail-namietnosci-12/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 30 Aug 2008 21:37:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>artvinci</dc:creator>
				<category><![CDATA[Cocktai namiętności ....]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://vincii.wordpress.com/?p=27</guid>
		<description><![CDATA[Kolejne dni były dla Sebastiana jedynie cierpieniem  ciała i duszy. Wciąż zadawał sobie pytanie dlaczego tak się stało i co dalej będzie. W zasadzie nic innego nie miał do roboty jedynie myśleć, myśleć i myśleć. Na tym spędzał każdą chwilę własnego leżącego życia. Mijały kolejne dni i tygodnie  egzystencji. Ciało w znakomity sposób poradziło sobie [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=27&subd=vincii&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>Kolejne dni były dla Sebastiana jedynie cierpieniem  ciała i duszy. Wciąż zadawał sobie pytanie dlaczego tak się stało i co dalej będzie. W zasadzie nic innego nie miał do roboty jedynie myśleć, myśleć i myśleć. Na tym spędzał każdą chwilę własnego leżącego życia. Mijały kolejne dni i tygodnie  egzystencji. Ciało w znakomity sposób poradziło sobie z większością uszkodzeń i jedynie  kilkanaście blizn wskazywało że coś się wcześniej stało.  Niestety mimo iż organizm stawał się coraz silniejszy, jego psychika została gdzieś w tyle, wciaż powracając do czasu wypadku  przygniatała teraźniejszość swoim pesymizmen co do dalszego życia. Wszystko jakoś straciło sens. Nie pomagały tłumaczenia znajomych wciaż przychodzących do niego na  odwiedziny. Sebastian wciąż był głuchy na argumenty i snucie planów dla niego przez przyjaciól. On czuł tylko jedno. To, że leży przykuty do łózka  i nie może nic z tym zrobić, nic co mogło by mu dać siłę na walkę o przyszłość.  Poddał się jakby  wiedział że cały świat się obrócił przeciwko niemu. Tak to widział i czuł, tak chciał żeby było, bo to pomagało mu czuć większe cierpienie. Karał siebie tym za to że żyje, za to że ma przyjaciól którzy chcą mu pomóc, za wszystko co mogło dac chociaż cząsteczkę nadziei i wiary w przyszłosć.</p>
<p>W końcu nastał  czas medycznych decyzji. Kolejne konsultacje potwierdziły, że organizm jest na tyle silny że Sebastian powinien rozpocząc rehabilitację. Wiedzieli i chcieli tego wszyscy oprócz jego samego. Pierwsze próby wymusznia na nim pewnego wysiłku, skończyły się jedynie awanturą i pogorszeniem stanu psychicznego. Nikt nie wiedział co zrobić aby zmusić go do wysiłku, albo chociaż spowodować żeby chociaż próbował ćwiczyć. Nawet psycholog rozkładał bezradnie ręce twierdząc, że pacjent w żaden sposób nie chce z nim współpracowac i on nie widzi mozliwości jakiejkolwiek terapii.  Teraz juz wszyscy byli bezradni. Nikt nie wiedział dlaczego człowiek przepełniony kiedyś energią, będący osobą, której usmiech nie schodzi nigdy z ust, teraz jest kims zupełnie innym.</p>
<p>- Sebastian powiedz mi, czemu nie chcesz spróbować, przeciez lekarz powiedział że jest spora szansa że odzyskasz czucie w nogach.</p>
<p>- Nie pieprz Norbert. Myślisz że jest róznica  jeździć na wózku i nie czuć nóg czy jeździć na wózku i je czuć ? Na prawdę nie chce mi się o tym gadać. Odwal się po prostu stary odemnie i daj mi święty spokój. Po co tu w ogóle przychodzisz ?</p>
<p>- Przchodzę bo jesteś moim przyjacielem i wazne jest dla mnie to co się z Tobą dzieje.</p>
<p>- Wiesz co, mam gdzieś tą twoją przyjaźń. Możesz ją sobie wsadzić i zabrać ze sobą. I powiedz im wszystkim żeby tu nie przychodzili najlepiej.</p>
<p>- Komu wszystkim?</p>
<p>- Wszytkim to wszystkim, masz jakieś problemy ze słuchem ?</p>
<p>- Ze słuchem nie ale nie mam pojęcia kto to są wszyscy.</p>
<p>- Wszyscy po prostu &#8230;. ty, Kaśka, Robert, Wiolka, szef &#8230; no wszyscy rozumiesz !!! wszyscy !!!</p>
<p>- Wiesz co Sebastian, to że jest ci ciężko to ruzumiem, ale wali mnnie to co teraz do mnie mówisz. Będę tu przychodził tak często jak będę mógł i wszystkim powiem, że jeśli tylko mogą niech do ciebie przychodzą, bo jesteś przyjacielem wszystkich i nikt ciebie nie zostawi dlatego że tutaj leżysz rozumiesz .. ?</p>
<p>- To ty chyba nie rozumiesz,  ty nie wiesz jak to jest leżeć tutaj  bez nadziei na to że kiedyś znów będę mógł chodzić. Ty tego nei rozumiesz i nie zrozumiesz. Więc idź stąd i daj mi światy  spokój.  Sioostrooo !!! Niech go siostra weźmie stąd bo źle się czuję.</p>
<p>- Proszę pana czy mógł by pan opuścić salę ?</p>
<p>- Tak siostro już wychodzę. A ty pamiętaj że ja tu jutro wrócę.</p>
<p>- Siostro czy może siostra nie wpuszczać do mnie już nikogo i nigdy ?</p>
<p>- Oj panie Sebastianie, nie mogę to dla pana zrobić bo lekarz wręcz zalecił dla pana  wizyty bsliskich a do zaleceń trzeba się stosować.</p>
<p>- O rany co za porąbany szpital&#8230;.</p>
<p>Mijały kolejne dni i kolejne wizyty przyjaciól. Nic jednak to nie dawało a jego stan psychiczny zamiast się polepszać stawał się coraz gorszy do chwili aż &#8230;.</p>
<p>Głośny krzyk obudził go ze snu. Przez uchylone drzwi widział biegnących lekarzy którzy coś krzyczeli pokazując na salę operacyjną. Nie wiedział co się dzieje ale urywany jęk bólu z korytarza wskazywał, że ktoś strasznie cierpi.  Wszyscy biegali jak poparzeni. Co chwila ktoś przebiegał to w jedną to w drugą stronę. Trwało to może kilka minut i tak samo szybko  zamilkło jak się rozpoczęło.  Przez długi czas nie mógł zasnąć. Wciąż starał się przyglądać szczelinie w uchylonych drzwiach sądząc że coś zobaczy. Nikt jednak ani nie przechodził, ani nie było już nic słychać. Zmęczony oczekiwaniem w końcu usnął &#8230;</p>
<img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/vincii.wordpress.com/27/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/vincii.wordpress.com/27/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/vincii.wordpress.com/27/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/vincii.wordpress.com/27/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/vincii.wordpress.com/27/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/vincii.wordpress.com/27/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/vincii.wordpress.com/27/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/vincii.wordpress.com/27/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/vincii.wordpress.com/27/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/vincii.wordpress.com/27/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/vincii.wordpress.com/27/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/vincii.wordpress.com/27/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=27&subd=vincii&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://vincii.wordpress.com/2008/08/30/cocktail-namietnosci-12/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/75adf83bc13225e187c98229710d5afd?s=96&#38;d=identicon" medium="image">
			<media:title type="html">artvinci</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Cocktail namiętności cz. 11</title>
		<link>http://vincii.wordpress.com/2008/08/20/cocktail-namietnosci-cz-11/</link>
		<comments>http://vincii.wordpress.com/2008/08/20/cocktail-namietnosci-cz-11/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Aug 2008 12:04:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>artvinci</dc:creator>
				<category><![CDATA[Cocktai namiętności ....]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://vincii.wordpress.com/?p=22</guid>
		<description><![CDATA[Powiew wiatru na dworze nie wprawił go w orzeźwienie, które codziennie było świadkiem jego dobrego samopoczucia. Spotkanie tej dziewczyny wprowadziło go w takie zamyślenie, że zupełnie nie reagował na to co dzieje się dookoła niego. Miał wrażenie, że ta dziewczyna jest kimś, kogo poznanie da mu szansę na odnalezienie zupełnie innej strony życia i kimś, [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=22&subd=vincii&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p class="MsoNormal" style="margin:0;">Powiew wiatru na dworze nie wprawił go w orzeźwienie, które codziennie było świadkiem jego dobrego samopoczucia. Spotkanie tej dziewczyny wprowadziło go w takie zamyślenie, że zupełnie nie reagował na to co dzieje się dookoła niego. Miał wrażenie, że ta dziewczyna jest kimś, kogo poznanie da mu szansę na odnalezienie zupełnie innej strony życia i kimś, kto pozwoli poznać jego nowy smak. Chciał i pragnął ją znów spotkać. Wiedział że musi to zrobić jak najszybciej. Nie zdążył jednak ogarnąć tych myśli do końca. Pisk opon i potężne uderzenie odrzuciło go na ziemię. Silny ból i krzyk ludzi był tym, co jedynie do niego w tej chwili docierało. Nie wiedział co się stało, ale ból jaki czuł, powodował powolną utratę świadomości. Stracił przytomność.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;">Nie wiedział ile czasu leży nieprzytomny. Przez zamknięte oczy słyszał jednak wciąż te same głosy co ostatnio. Nie był w stanie ani się ruszyć ani nawet nie miał siły otworzyć oczu. Czuł jedynie przeszywający jego ciało ból, który wciąż zabierał jego świadomość gdzieś w dal, w miejsce które było dla niego zupełnie nieznane. Kolejny raz stracił przytomność i kolejny raz coś <span> </span>wyrwało go z zaświatów. Był to przeszywający dźwięk karetki pogotowia, który dotarł do jego podświadomości. Nie wiedział co się dzieje, nie czuł niczego innego jak tylko ból, nie był w stanie ani odnaleźć własnych myśli ani odepchnąć rodzącego się przerażenia pomieszanego z ogarniającym go dookoła zimnem. Kolejny raz stracił przytomność.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:small;font-family:Times New Roman;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;">
<p class="MsoNormal" style="margin:0;">Czas dla niego zatrzymał się w miejscu. Nie było już ani codzienności, ani śmiechu, ani planów na przyszłość. Była jedynie panująca dookoła pustka, w której on odnalazł swoje miejsce.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;">Nie wiadomo było ile czasu tam pozostanie, nie było też wiadomo, czy kiedykolwiek<span> </span>przestanie być tego miejsca cząstką, trzeba było jedynie cierpliwie czekać aż znajdzie drogę by wrócić do rzeczywistości.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;">Mijał kolejny dzień od wypadku. Rutynowe wpisywanie odczytów i sprawdzanie<span> </span>poprawności działania urządzeń było wszystkim tym co można było zrobić w kontakcie z Sebastianem. Ten marazm mógł trwać w nieskończoność, jednak nie było to wpisane w terminarz jego egzystencji.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;">- Siostrooooo !!! on się poruszył, siostroooo !!!! – słychać było niosący się głos drugiego pacjenta z<span> </span>pokoju.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;">- Co pan tak krzyczy, przecież nie ucieknie &#8211; mówiła wchodząc do pokoju.</p>
<p>-Ale on się poruszył, widziałem.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;">Siostra z niedowierzaniem podeszła do łóżka stając przed zestawem<span> </span>urządzeń. Powoli zaczęła<span> </span>przeglądać wychodzący wydruk i gdy podnosiła koleją część taśmy usłyszała cichutkie …. gdzie ja jestem ?</p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;">Z przestrachem podskoczyła do góry, jak by to co się stało było największym zaskoczeniem jej życia.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;">- Panie doktorze, panie doktorze<span> </span>- krzyczała wybiegając z sali – proszę<span> </span>tu szybko przyjść, pacjent się obudził, ten spod dwunastki….</p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;">Za kilka minut po sali kręciło się już kilka osób  w białych fartuchach. Debatując nad dokumentacją wiszącą na łóżku starali się określić przyczyny i skutki tego co się stało.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;">- No jak pan się czuje</p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;">- Dobrze panie doktorze, tylko jakoś  nie bardzo mogą ruszyć nogą, w zasadzie nie za bardzo czuję moje nogi, panie doktorze co się dzieje ?</p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;">- No cóż, w zasadzie to miał pan ogromne szczęście, że pan ma okazję ze mną teraz rozmawiać.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;">- Ale panie doktorze co jest z moimi nogami, co się stało, przecież ja mam nogi ale nie wiem co z nimi się dzieje że ich nie czuje&#8230;</p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;">- No właśnie staram się to panu powiedzieć. W tym wszystkim  należy się cieszyć, że pan żyje i jest tu z nami. Niestety wypadek nie był zwykłym potrąceniem, miał pan wiele obrażeń, a w tym dość poważne złamania. Jednak to nie one są tutaj najważniejsze. Okazało się, że  uderzenie spowodowało poważny nacisk na kręgosłup, który niestety tego nie wytrzymał.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;">- Ale ja &#8230;</p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;">- Wiem że jest to dość trudne do przyjęcia, jednak muszę pana pocieszyć tym, że są pewne rokowania, że rehabilitacja jest w stanie poprawić znacznie ten stan, i w  zasadzie nogi mogą odzyskać czucie.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;">- Jak to czucie ?  tzn że ja będę normalnie chodził ?</p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;">- No niestety tego nie mogę już panu obiecać, ale sądzę że za pewien będziemy mogli powiedzieć coś więcej i mam nadzieję, że będą to tylko dobre nowiny</p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;">Sebastian nie odpowiedział już ani słowa. Przez zamknięte oczy  widać było przeciskające się łzy. Co  chwila jedna z nich po policzku spływała na szpitalną poduszkę. Czas znów zatrzymał się dla niego, tym jednak razem to on sam tego pragnął. Chciał znów wrócić do swojego snu, zapomnieć o wszystkim i obudzić sie ponownie  wtedy gdy wychodził właśnie z domu. Pragnął tylko jednego, by czas chociaż raz w życiu cofnął się  o kilka czy kilkanaście dni. Sam już nie wiedział ile czasu umknęło z jego życia, nie wiedział i nie chciał znać prawdy.</p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;">- Dlaczego to ja , dlaczego to stało się właśnie mi, czemu ten świat potraktował mnie tak okrutnie, nie chcę już w nim być, nie chcę go znać, niech sen zabierze mnie do siebie już na zawsze, chcę tam zostać już na wieki, po co ja się obudziłem, no po co.  Te myśli wciąż wyciskały z niego kolejne łzy. Teraz nie były one pojedynczymi kropelkami spływającymi po policzku, teraz stały się małym strumykiem  niosącym cały ból jaki potrafił tylko odnaleźć we własnym sercu. Pragnął jedynie zniknąć, uciec tam, gdzie nikt by go nigdy nie odnalazł. Nie mógł jednak nic zrobić, przecież jego nogi &#8230; zacisnął zęby tak bardzo, że z warg poleciała strużka krwi. Nie czuł jednak bólu na ustach, jedynie świadomość obecności siostry, wstrzykującej coś do kroplówki , uświadomiła mu że za chwilę coś się z nim stanie. Chciał coś z tym zrobić, lecz poczuł, że staje się coraz bardziej ociężały. Mięśnie powoli się rozluźniały a on sam zaczął zapadać w sen. Znów powracał tam, skąd wrócił. Do miejsca, gdzie chciał się schować przed światem. Niestety, było już jednak wiadomym, że teraz na pewno stamtąd powróci, mimo iż tak bardzo chciał  tam pozostać &#8230;</p>
<img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/vincii.wordpress.com/22/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/vincii.wordpress.com/22/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/vincii.wordpress.com/22/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/vincii.wordpress.com/22/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/vincii.wordpress.com/22/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/vincii.wordpress.com/22/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/vincii.wordpress.com/22/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/vincii.wordpress.com/22/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/vincii.wordpress.com/22/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/vincii.wordpress.com/22/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/vincii.wordpress.com/22/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/vincii.wordpress.com/22/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=22&subd=vincii&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://vincii.wordpress.com/2008/08/20/cocktail-namietnosci-cz-11/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/75adf83bc13225e187c98229710d5afd?s=96&#38;d=identicon" medium="image">
			<media:title type="html">artvinci</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Cocktail namiętności cz. 10</title>
		<link>http://vincii.wordpress.com/2008/04/03/cocktail-namietnosci-10/</link>
		<comments>http://vincii.wordpress.com/2008/04/03/cocktail-namietnosci-10/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 03 Apr 2008 20:52:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>artvinci</dc:creator>
				<category><![CDATA[Cocktai namiętności ....]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://vincii.wordpress.com/?p=19</guid>
		<description><![CDATA[Dźwięk zegarka przeniósł ją znów do rzeczywistości. Zrzuciła z siebie prześcieradło i nie zastanawiając się wiele, podeszła do leżących na krawędzi krzesła swoich spodni. Niewiele czasu pozostawiła na jakiekolwiek reakcje Sebastianowi i gdy  zorientował się w sytuacji, Kasia prężnym krokiem kierowała się już do drzwi wejściowych. Nie był w stanie jej zatrzymać, a gdy [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=19&subd=vincii&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>Dźwięk zegarka przeniósł ją znów do rzeczywistości. Zrzuciła z siebie prześcieradło i nie zastanawiając się wiele, podeszła do leżących na krawędzi krzesła swoich spodni. Niewiele czasu pozostawiła na jakiekolwiek reakcje Sebastianowi i gdy  zorientował się w sytuacji, Kasia prężnym krokiem kierowała się już do drzwi wejściowych. Nie był w stanie jej zatrzymać, a gdy już stanęła w korytarzu, wiedział ze względu na swój strój nic już nie zrobi.</p>
<p>- No to cześć &#8211; odkrzyknęła na odchodne, zbiegając szybko po schodach.</p>
<p>Sebastian stał jak wmurowany. Nie bardzo mógł się zorientować co się stało, dlaczego i o co tu właściwie chodzi.</p>
<p>- cholera &#8211; syknął przez zęby i zatrzaskując nogą drzwi &#8211; że też tak musiało się stać. Co ja złego zrobiłem ? cholera, cholera, cholera no nie mam zielonego pojęcia o co chodzi.</p>
<p>Czuł się  zagubiony w tej sytuacji i nie dość że nie wiedział co ma myśleć to zupełnie nie miał pojęcia co ma dalej robić. Może do niej zadzwonić ? zastanawiał się głośno myśląc. Nie, może lepiej nie, niech nie sądzi że ja czuję się winny. No dobrze ale jeśli już winny to za co ? może by mi wytłumaczyła co się takiego stało. Na pewno coś się stało, to nie możliwe ze potraktowała to wszystko jako jedną noc, to nie może być możliwe. Czym bardziej uciekał od tej myśli, tym bardziej ona do niego wracała i dawała mu nieźle w kość. Nie był przyzwyczajony do faktu, że ktoś inny niż on może mieć kogoś na jedną noc.</p>
<p>- Wstrętna gówniara, ale mi dała po nosie, przecież wstyd będzie sie teraz pokazać na mieście. Mam nadzieje że Norbert sie nie dowie za szybko o tym, bo już słyszę jego durne teksty typu:  przechytrzyła brzytwa lisa no i pałka bardzo łysa wrrrrr. Cholera sam nie wiem co myśleć już o tym,  co to ja facet na godziny jestem czy co, może mam jeszcze paragon fiskalny wystawić ? i gdy tak się sam nakręcał sytuacją,  usłyszał dźwięk przychodzącej wiadomości.</p>
<p>- no to cię mam, pewnie przeczytam sobie teraz:  ta noc była niesamowita, kody się znów spotkamy hehe,  ja się z nią spotkam kurde, niech sobie z głowy to wybije, no dobra to co napisałaś ?</p>
<p>&#8230; cześć sebek,  pod krzesłem zostały moje majki, zrób z nimi co chcesz,  przekaż przez Norberta, wyślij pocztą, powieś sobie na ścianie&#8230; pa</p>
<p>Tego było już za wiele. Wpadł jak burza do pokoju i przewracając krzesło sięgnął po coś przypominające szczątek bielizny. Specjalnie zostawiła, no jak nic specjalnie. To gówniara wstrętna, jeszcze nikt mnie tak z równowagi nie wyprowadził. Jasne, pocztą jej wyślę albo mam sobie na ścianie powiesić. Jak ją dorwę  to &#8230;&#8230;   ech kurde.</p>
<p>Sam już nie wiedział czy ma się z tego śmiać czy być zły na całą tą sytuację. Nie bardzo mógł sobie wbić do głowy, że ktoś był sprytniejszy od niego i że to właśnie on został nabity w butelkę. Chodził po pokoju kiwając przecząco głową i zastanawiał się jak by tu się zemścić. Nie miał jednak zupełnie żadnego pomysłu, jedynie co wiedział, to to że musi się w końcu ubrać bo wygląda jak nagi dupek stojący na środku pokoju z damskimi majtkami w ręku.</p>
<p>Emocje opadły mu dopiero po telefonie od cioci. Jak co dzień informowała o wszystkich rodzinnych nowinkach i o tym że śniadania jeść trzeba koniecznie i codziennie. Te kilka ciepłych słów, pozwoliło mu odnaleźć równowagę między porannymi emocjami i zwykłym codziennym spokoju.</p>
<p>- tak ciociu, zjem śniadanie, tak mam bułeczki, tak świeże, też mam masło nie trzeba mi nic kupować. Pa ciociu, do usłyszenia zobaczenia, muszę kończyć bo mi się  woda zagotowała.</p>
<p>Uff, fajna ta moja ciocia, ale czasami to chyba bym wolał, żeby telefoniczne wizyty odbywały się raz w tygodniu. Chociaż w sumie, to tak na prawdę co ja bym bez niej zrobił. O proszę wszystko widać gołym okiem, ciasta, ciasteczka, kurczaczek pieczony, pasztecik, damskie majtki wrrrr. Kurde co one tu robią w kuchni. No tak sam je przyniosłem. No czysta psychoza, teraz to te majtki będą mnie prześladowały do końca życia. Muszę coś z nimi zrobić bo jeszcze zaczną za mną chodzić jak mój własny cień. Tylko co ?</p>
<p>- Wiem ! krzyknął i sięgnął po telefon. Szybko  napisał kilka słów i wysłał. Nie czekał na odpowiedź zbyt długo. Za kilka minut usłyszał pikanie telefonu.</p>
<p>&#8230; nie wiem czy to dobry pomysł żebyś mi odsyłał te majtki pocztą, może lepiej je sama kiedyś odbiorę &#8230;</p>
<p>No to pół punktu dla mnie, a później się moja droga policzymy za dzisiejszy poranek. No dobrze czas do pracy, koniec gdybania.</p>
<p>Z mieszkania wyszedł bardzo szybko, lecz schodząc na dół  bardzo zwolnił, a wręcz się zatrzymał. Jakież było jego zdziwienie, gdy minęła go nieznana atrakcyjna dziewczyna i otworzyła drzwi na przeciw jego, własnym kluczem. To było dla niego już bardzo intrygujące. Ciekawość zwyciężyła nad wszystkim i nie myśląc wiele, wszedł znów na górę i stanął przed tymi właśnie drzwiami. Nacisnął dzwonek i czekał. Po chwili za drzwiami słychać było otwierany zamek i za chwilę w progu pojawiła się właścicielka mieszkania.</p>
<p>- No co tam Sebastianku? wpadłeś na herbatkę</p>
<p>- Eeee, eee  pani Zosia ?</p>
<p>- No tak, a kogo się spodziewałeś ducha jakiegoś ?</p>
<p>- No nie.</p>
<p>- A tak właśnie wyglądasz, kończyła mówić śmiejąc się przez zamknięte usta.</p>
<p>- Eee, eee bo ja idę po bułki, może by pani też kupić, w końcu  pani Zosiu, dba pani o mnie jak o jakiegoś siostrzeńca. Czasami sam sie zastanawiam  czy nie powinienem do pani ciociu mówić</p>
<p>- A śmiało, dlaczego by nie. A bułeczki już mam ktoś inny mi je kupił, więc dziękuję.</p>
<p>- To może innym razem mi się uda.</p>
<p>- Będzie mi miło, jak o mnie nie zapomnisz.</p>
<p>- To ja już pójdę, miłego dnia życzę.</p>
<p>- No dowidzenia Sebastianku, do widzenia.</p>
<p>Za drzwiami znów słychać było szczęk zamykanego zamka, i odchodzące od drzwi kroki. No tak, chyba nie  zupełnie o to mu chodziło, ale wierząc w to co widział, miał już kolejny plan na rozwiązanie tej tajemnicy &#8230;.</p>
<img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/vincii.wordpress.com/19/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/vincii.wordpress.com/19/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/vincii.wordpress.com/19/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/vincii.wordpress.com/19/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/vincii.wordpress.com/19/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/vincii.wordpress.com/19/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/vincii.wordpress.com/19/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/vincii.wordpress.com/19/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/vincii.wordpress.com/19/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/vincii.wordpress.com/19/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/vincii.wordpress.com/19/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/vincii.wordpress.com/19/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=19&subd=vincii&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://vincii.wordpress.com/2008/04/03/cocktail-namietnosci-10/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/75adf83bc13225e187c98229710d5afd?s=96&#38;d=identicon" medium="image">
			<media:title type="html">artvinci</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Cocktail Namiętności cz. 9</title>
		<link>http://vincii.wordpress.com/2007/12/18/cocktail-namietnosci-cz-9/</link>
		<comments>http://vincii.wordpress.com/2007/12/18/cocktail-namietnosci-cz-9/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 18 Dec 2007 01:54:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>artvinci</dc:creator>
				<category><![CDATA[Cocktai namiętności ....]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://vincii.wordpress.com/2007/12/18/cocktail-namietnosci-cz-9/</guid>
		<description><![CDATA[&#8230; Sebastiana obudził szelest zapalanej zapałki. Otworzył oczy. W koło panował tylko półmrok oświetlany wyłącznie malutką świeczką stojącą na stoliku. Było bardzo duszno, a błyski rozjaśniające co jakiś czas niebo zwiastowały nadchodzącą burzę. Rozejrzał się wkoło. W cieniu jednego z kącików ujrzał postać dziewczyny. Zmarszczył brwi chcąc przypomnieć sobie miniony dzień i poczuł mocny ból [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=18&subd=vincii&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>&#8230; <span style="font-size:13pt;"><font face="Times New Roman">Sebastiana obudził szelest zapalanej zapałki. Otworzył oczy. W koło panował tylko półmrok oświetlany wyłącznie malutką świeczką stojącą na stoliku. Było bardzo duszno, a błyski rozjaśniające co jakiś czas niebo zwiastowały nadchodzącą burzę. Rozejrzał się wkoło. W cieniu jednego z kącików ujrzał postać dziewczyny. Zmarszczył brwi chcąc przypomnieć sobie miniony dzień i poczuł mocny ból głowy. Było mu trochę głupio, ale nie bardzo mógł sobie uświadomić co właściwie ona tutaj robi. Czuł się nieswojo, i gdy postanowił wstać i się przywitać, zrobiło mu się słabo i z powrotem wylądował na łóżku.</font></span></p>
<p><span style="font-size:13pt;"></span><font face="Times New Roman"><span style="font-size:13pt;"><span>-<span style="font:7pt 'Times New Roman';">         </span></span></span><span style="font-size:13pt;">Nie wstawaj proszę – usłyszał z ust Kasi – nie musisz, za chwilkę będę przy tobie</span></font></p>
<p><font face="Times New Roman"><span style="font-size:13pt;"></span></font><font face="Times New Roman"><span style="font-size:13pt;"><span>-<span style="font:7pt 'Times New Roman';">         </span></span></span><span style="font-size:13pt;">Uhuuu – wymamrotał przez zamknięte usta i opadł bez sił.</span></font></p>
<p><font face="Times New Roman"><span style="font-size:13pt;"></span></font><span style="font-size:13pt;font-family:'Times New Roman';">Za chwilę poczuł na swojej skroni muśnięcie chłodnego paluszka. Zadrżał, lecz mimo tej reakcji nie otworzył oczu. Paluszek coraz bardziej błądził po jego twarzy poznając każdy jej zarys. Delikatnie dotykał zamkniętych powiek, później ust, i znów powiek. Czuł każdy ruch, każde drżenie<span>  </span>i każdą chwilę, w której stykał się z jego ciałem. Zaczynał robić się coraz<span>  </span>bardziej rozluźniony. Czuł chłód, a mimo to coraz częściej na jego czole pojawiały się małe błyszczące kropelki, które za każdym razem były zbierane przez ten chłodny dotyk. Kolejny raz zadrżał. Chłodna dłoń rozpięła guzik od koszuli w którą był ubrany śpiąc i wśliznęła się pod spód. Coraz wyraźniej słyszał przyspieszony oddech<span>  </span>i czuł że jego ciało robi się bardzo gorące. Guzik po guziku , jego koszula odsłaniała<span>  </span>jego ciało. Czuł już nie tylko dłoń ale i paznokcie, które w coraz mocniej wbijały się w jego skórę. Nie wytrzymał. Jego ciało wygięło się w tak wielki łuk, ze pozostałe guziki odpięły się same. Głowa przekładając się<span>  </span>z jednej strony na drugą , coraz bardziej napinała mięśnie szyi, które dodawały mu męskości. Słuchać było urocze jęczenie połączone z silnym pulsowaniem całego ciała. Dłonie zaciśnięte na krawędzi łóżka robiły się coraz bardziej sine. Czuł, że jego spodnie stają się coraz bardziej wąskie i pragnął coś z tym zrobić. Niestety,<span>  </span>gdy kolejny raz wygiął<span>  </span>w grymasie szaleństwa swoje ciało, poczuł rozkoszny ból gryzionych sutków. Nie wytrzymał i krzyknął. Nie zdołał jednak nic więcej uczynić, gdyż za chwilę w swoich ustach poczuł jej wilgotny języczek . Złapał ją i przycisnął do siebie. Szeroko otwierając usta starał się nie uronić nawet małej kropelki z ich wnętrza. Przerzucił ją na plecy i w szaleńczym amoku zaczął całować jej szyję. Wbijając rozłożone palce w jej włosy, chciał ją przyciągnąć coraz bliżej. Czuł ze za chwilę eksploduje. Trzęsącymi rękoma podwinął do góry jej koszulę. <span style="font-size:13pt;font-family:'Times New Roman';">Nie mógł się powstrzymać, zsunął się niżej i już za chwilę błądził gdzieś w okolicach jej pępka. Czuł już ten zapach , który wprawiał go coraz bardziej w osłupienie. Coraz bardziej napinał swoje ciało. Czuł że jego pośladki nabierają<span>  </span>twardości<span>  </span>a wbite w plecy paznokcie robią potężne smugi na jego ciele. Czuł ten ból<span>  </span>i coraz bardziej miał wrażenie że za chwilę przekroczy tą niewidzialną granice. Ustami zaczął całować kawałek po kawałku jej ciała <span> </span>i gdy chciał podnieść głowę by móc spojrzeć na jej twarz, poczuł silny nacisk na głowę. Nie mógł niczego więcej oczekiwać. Wysunął języczek i błądząc wśród krótko obciętych włosków dotarł do wspaniałego wzgórka ukrytego między nimi. Usłyszał wtedy jęk i poczuł wilgoć z tego tajemniczego miejsca. Nie trzeba było mu nic podpowiadać. Zanurzył się w niego jak gdyby chciał pić zaczarowany napój bogów. Jej biodra wygięły się wtedy tak bardzo , że ciężko mógł je utrzymać.<span>  </span>Nie przestawał jednak. Coraz bardziej zagłębiał się w to rajskie miejsce i coraz dokładniej poznawał<span>  </span>jego każdy fragment. Trzymając ją bardzo<span>  </span>mocno za biodra czuł, że stara się mu wyśliznąć. W pewnej chwili był już pewien.<span>  </span>Dostała tak silnych konwulsji, że resztka poduszki , leżąca na skraju<span>  </span>wylądowała wprost na ziemi. Wiedział że to jeszcze nie koniec i miał rację.</span><span style="font-size:12pt;font-family:'Times New Roman';">  </span></span><span style="font-size:13pt;font-family:'Times New Roman';"><span style="font-size:12pt;font-family:'Times New Roman';"><span style="font-size:13pt;">Teraz ona odrzucając go na bok,<span>  </span>znalazła się na wysokości jego brzucha. To co tam znalazła wzięła <span> </span>w dłonie i szybkimi ruchami podprowadziła do takiej sztywności, że twarz Sebastiana pokryła się grymasem rozkoszy. Dotknęła go ustami. Czując już jego smak postanowiła objąć go całego. Trwało to tylko chwilę, lecz gdy gorące usta zdołały dotknąć jedynie samego czubeczka,<span>  </span>Sebastian, z głuchym jęknięciem , wygiął swoje ciało tak bardzo, że z trudem potrafił złapać oddech. Nie dała mu jednak spokoju. Ruch za ruchem, coraz bardziej zagłębiała go w swoich ustach. Wiedziała, ze dreszcze , które już wyraźnie czuła, za chwilę mogą wypełnić jej usta. Nie myśląc o tym , powędrowała jeszcze niżej. To był już koniec. Sebastian otwierając szeroko buzię, zdołał jedynie krzyknąć i za chwilę widać było, wspaniały biały sen, który znalazł się wprost na piersiach zauroczonej dziewczyny. Było już po wszystkim. Oboje wtuleni w siebie opadli na łóżko. Tkwili by tak może i całe wieki, gdyby nie sen, który zabrał ich w kolejną opowieść z delikatnym uśmiecham na twarzy. </span></span></span><span style="font-size:13pt;font-family:'Times New Roman';"><span style="font-size:12pt;font-family:'Times New Roman';"><span style="font-size:13pt;">Obudzili się dopiero późnym rankiem. Zdziwieni własnym widokiem parsknęli głośnym śmiechem. Czuli się trochę głupio, ale figlarne iskierki w oczach rozluźniły całą sytuację. Sebastian wstał pierwszy, ciągnąć za sobą pomięte prześcieradło.</span><span style="font-size:13pt;"><span>-<span style="font:7pt 'Times New Roman';">         </span></span></span><span style="font-size:13pt;">Ej ! krzyknęła pozostawiona bez żadnego okrycia Kasia</span><span style="font-size:13pt;"><span>-<span style="font:7pt 'Times New Roman';">         </span></span></span><span style="font-size:13pt;">No no, jakaż to naga bogini leży na tym pięknym tronie</span><span style="font-size:13pt;"><span>-<span style="font:7pt 'Times New Roman';">         </span></span></span><span style="font-size:13pt;">Nie wygłupiaj się tylko oddawaj przykrycie</span><span style="font-size:13pt;"><span>-<span style="font:7pt 'Times New Roman';">         </span></span></span><span style="font-size:13pt;">A może sama sobie je weźmiesz ?</span></p>
<p style="margin:0;" class="MsoBodyText"><span style="font-size:13pt;">Nie długo trzeba było czekać na reakcję. Zeskoczyła z łóżka i podbiegła do Sebastiana próbując ściągnąć z niego prześcieradło. Za chwilkę jednak zamiast poznać triumf zwycięstwa poczuła silne szarpnięcie i wylądowała wprost w jego ramionach. W tej samej chwili lewa ręka delikatnie okryła jej nagie ciało a usta zbliżyły się ku sobie. Ponownie byli blisko siebie i ponownie czuli smak swojego ciała. Kasia wtuliła się, tak jakby była to jedyna rzecz, której brakowało jej w życiu. Sebastian zrozumiał to błyskawicznie. Obie ręce położył na jej jędrnych jak brzoskwinia pośladkach i podniósł ją do góry by mogła swobodnie sięgnąć<span>  </span>do jego ust. Czuła jego siłę i chciała być uległa. Zakładając ręce na jego szyi starała mu się pomóc, lecz nie było takiej potrzeby. Miał więcej siły niż sądziła. Prześcieradło opadło na podłogę. Teraz wyraźnie widać było każdy napięty mięsień i każdy ruch ich ciał. Jego<span>  </span>męskość ukazując swoją wielkość dumnie wskazywała kierunek słońca. Na Kasię nie trzeba było długo czekać.<span>  </span>Oplatając go swoimi długimi nogami, wręcz nabiła się wprost na niego.<span>  </span>Jęknął z rozkoszy w chwili gdy<span>  </span>jej biodra wykonały pierwszy ruch. Czuł że coraz bardziej jej pragnie. Przyciskając ją do ściany starał się unosić ją przy każdym jej najdrobniejszym ruchu. Czas zatrzymał się w miejscu. Ciche, pełne rozkoszy pojękiwania ukazywały piękno zakazanego świata, a przyspieszony oddech zwiastował zbliżający się koniec. W pewnej chwili na plecach poczuł wbijane przez siłę paznokcie. Wiedział co to znaczy i nie zważając na narastający ból, coraz szybciej starał się w chodzić w jej ciało. To wystarczyło. Głośny krzyk i eksplozja wypieków na twarzy, były wystarczającym dowodem na to, że Kasia stała się właścicielką potężnego orgazmu, przeszywającego jej całe ciało. Nie myślał od tej chwili już o sobie. Postawił ją delikatnie na ziemi, i mocno przytulił. Czuł, że wciąż drży i sądząc że to z zimna, przykrył ją podniesionym z ziemi prześcieradłem. Stali tak kilka minut, do chwili gdy zegar wybił godzinę 7.00&#8230;.</span></p>
<p></span></span></p>
<img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/vincii.wordpress.com/18/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/vincii.wordpress.com/18/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/vincii.wordpress.com/18/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/vincii.wordpress.com/18/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/vincii.wordpress.com/18/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/vincii.wordpress.com/18/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/vincii.wordpress.com/18/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/vincii.wordpress.com/18/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/vincii.wordpress.com/18/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/vincii.wordpress.com/18/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/vincii.wordpress.com/18/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/vincii.wordpress.com/18/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=18&subd=vincii&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://vincii.wordpress.com/2007/12/18/cocktail-namietnosci-cz-9/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/75adf83bc13225e187c98229710d5afd?s=96&#38;d=identicon" medium="image">
			<media:title type="html">artvinci</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Cocktail Namiętności cz. 8</title>
		<link>http://vincii.wordpress.com/2007/12/18/cocktail-namietnosci-cz-8/</link>
		<comments>http://vincii.wordpress.com/2007/12/18/cocktail-namietnosci-cz-8/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 18 Dec 2007 01:21:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>artvinci</dc:creator>
				<category><![CDATA[Cocktai namiętności ....]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://vincii.wordpress.com/2007/12/18/cocktail-namietnosci-cz-8/</guid>
		<description><![CDATA[&#8230; Cała sytuacja ze szklanką, bardzo rozluźniła atmosferę. Sebastian bez problemu kolejny raz, tak jak w samochodzie odnalazł swój luz i polot. Rozmowa bardzo szybko nabierała tempa, zmieniając to kierunek to poziom emocjonalny. Było sympatycznie i miło, jednak  to rozluźnienie i wypite wcześniej drinki, coraz częściej dawały znać o sobie, powodując  nie tylko  problemy w [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=17&subd=vincii&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>&#8230; <span style="font-size:13pt;"><font face="Times New Roman">Cała sytuacja ze szklanką, bardzo rozluźniła atmosferę. Sebastian bez problemu kolejny raz, tak jak w samochodzie odnalazł swój luz i polot. Rozmowa bardzo szybko nabierała tempa, zmieniając to kierunek to poziom emocjonalny. Było sympatycznie i miło, jednak<span>  </span>to rozluźnienie i wypite wcześniej drinki, coraz częściej dawały znać o sobie, powodując<span>  </span>nie tylko <span> </span>problemy w komunikacji słownej. Sebastian stawał się coraz bardziej zmęczony i śpiący. Nie bardzo wiedział co ma zrobić. Gdy kolejna filiżanka wypitej <span> </span>kawy nie<span>  </span>przynosiła rezultatu, postanowił wracać do domu.</font></span> <span style="font-size:13pt;"><font face="Times New Roman">- Kasiu, ja… ja …ja bardzo cię przepraszam, ale nie za bardzo ciekawie się czuję, jakieś zmęczenie mnie dopada chyba i pójdę chyba sobie już do domu, bo jak tego nie zrobię to usnę jak nic pod stolikiem.</font></span><span style="font-size:13pt;"><font face="Times New Roman">- No dobrze, ale pod warunkiem,<span>  </span>że jeszcze ze mną zatańczysz<span>  </span>chociaż jeden taniec, o nawet ten co zaczynają grac, obiecuję że nie zmęczysz się bardzo nim, bo jest<span>  </span>wolny.</font></span><span style="font-size:13pt;"><font face="Times New Roman">- No OK., ale później pomożesz mi zamówić taksówkę, dobrze ?</font></span><span style="font-size:13pt;"><font face="Times New Roman">- Umowa stoi, Ty ze mną tańczysz a ja zamawiam dla ciebie taksówkę, No to choć, idziemy na parkiet.</font></span><span style="font-size:13pt;"><font face="Times New Roman">Muzyka przyciągnęła ich do siebie jak magnes. Delikatne, <span> </span>powolne dźwięki sprawiły, że Kasia wtuliła się bardzo mocno w Sebastiana. Pragnął tego tak bardzo, ale wciąż jakby budzony z letargu spoglądał w stronę baru, starając się powiększyć odległość między nimi. Nie czuł się jednak winny, wiedział, że to tylko taniec i że na tym się skończy dzisiejszy wieczór z Kasią. Był jednak szczęśliwy, że udało mu się wyrwać, choć kilka chwil tej niesamowitej bliskości. Taniec zbliżał się ku końcowi i mimo iż bardzo tego żałował, chciał się już znaleźć w domu w swoim łóżku. Czuł się na serio beznadziejnie, a kilka filiżanek kawy, które wypił, zamiast dać mu siły, osłabiły go jeszcze bardziej. </font></span><span style="font-size:13pt;"><font face="Times New Roman">- Dziękuję za taniec Kasiu, chodźmy teraz do baru zadzwonimy po taksówkę.</font></span><span style="font-size:13pt;"><font face="Times New Roman">- OK., umowa to umowa, ja ją zamówię dla ciebie.</font></span><span style="font-size:13pt;"><font face="Times New Roman">Podchodząc do baru usłyszał śmiech Norberta.</font></span><span style="font-size:13pt;"><font face="Times New Roman">- Oj stary, ale ty wyglądasz, chyba już czas przyjacielu do domu.</font></span><span style="font-size:13pt;"><font face="Times New Roman">- No właśnie będę zamawiał taksówkę.</font></span><span style="font-size:13pt;"><font face="Times New Roman">- Chyba ja będę zamawiała, wtrąciła Kasia sięgając po telefon.</font></span><span style="font-size:13pt;"><font face="Times New Roman">- No widzisz Sebek, kobiety rządzą. A słuchaj może podrzucisz<span>  </span>Kasię do domu, bo ona też mówiła że chce się już zbierać co ?</font></span><span style="font-size:13pt;"><font face="Times New Roman">- Ale przecież ona tutaj do ciebie przyszła przecież, to będzie tak trochę dziwnie, nie uważasz ?</font></span><span style="font-size:13pt;"><font face="Times New Roman">- Czy do mnie, z tym bym bardzo polemizował, tak naprawdę Kasię znam już od kilku lat, to jest siostra tej …</font></span><span style="font-size:13pt;"><font face="Times New Roman">- Dobra nie kończ, wiem, wiem to już wiem…</font></span><span style="font-size:13pt;"><font face="Times New Roman">- No widzisz, więc odwieziesz ją do domu ?</font></span><span style="font-size:13pt;"><font face="Times New Roman">- Pewnie że odwiezie, znów wtrąciła się Kasia, biorąc Sebastiana pod rękę. Bierz kurtkę i idziemy, taksówka będzie za 5 minut. Pa Norbi, do zdzwonienia.</font></span><span style="font-size:13pt;"><font face="Times New Roman">- Pa Kasiu, zaopiekuj się nim …. nawet gdy nie będzie chciał lalala<span>  </span>- zaśpiewał im Norbert na odchodne.</font></span><span style="font-size:13pt;"><font face="Times New Roman">- O to możesz być pewny, zaśmiała się Kasia, idąc z Sebastianem wprost do drzwi wyjściowych.</font></span><span style="font-size:13pt;"><font face="Times New Roman">Taksówka czekała na nich już przed wejściem. Szybko wsiedli do środka i zanim taksówkarz zapytał o adres, Kasia wręczyła mu karteczkę z danymi. Taksówka ruszyła w drogę. Sebastian nie za bardzo już wiedział o co chodzi. Ciepło samochodu, rozłożyło go zupełnie. Starał się utrzymywać wzrokowy kontakt z Kasią, ale<span>  </span>co chwila powieki opadały mu wraz z głową na boczną szybę samochodu. Po krótkim czasie, pozostał tak już na dobre. Taksówka zatrzymała się pod wskazanym adresem po niedługim czasie. Kasia nie zastanawiając się wiele, zapłaciła taksówkarzowi i wręcz siłą wyciągnęła Sebastiana z samochodu. Owszem, zdołał się ocknąć na chwile, lecz po<span>  </span>kilkudziesięciu krokach, znów zaczął zapadać w sen. </font></span><span style="font-size:13pt;"><font face="Times New Roman">- Ej kawaler, głowa do góry, jeszcze chwila i będzie łóżko – wrzasnęła na niego, stawiając go na nogi. To wystarczyło na dotarcie do domu, szybki prysznic i dotarcie do łóżka. Sebastian był na swoim miejscu. Kasia jednak nie zamierzała zostawić go samego. Prostym wytłumaczeniem była niemożliwość pozostawienia otwartych drzwi po wyjściu. Nie myśląc więc wiele, rozebrała się, wzięła gorący prysznic i<span>  </span>zakładając znalezioną w szafce podkoszulkę położyła się obok Sebastiana otwierając wcześniej <span> </span>okno.</font></span></p>
<p style="margin:0;" class="MsoNormal"><span style="font-size:13pt;"><font face="Times New Roman">- Oj kochany, musisz zainwestować dzisiaj w tik taki<span>  </span>- pomyślała<span>  </span>przytulając się do jego rozgrzanego ciała&#8230;.</font></span></p>
<img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/vincii.wordpress.com/17/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/vincii.wordpress.com/17/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/vincii.wordpress.com/17/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/vincii.wordpress.com/17/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/vincii.wordpress.com/17/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/vincii.wordpress.com/17/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/vincii.wordpress.com/17/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/vincii.wordpress.com/17/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/vincii.wordpress.com/17/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/vincii.wordpress.com/17/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/vincii.wordpress.com/17/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/vincii.wordpress.com/17/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=17&subd=vincii&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://vincii.wordpress.com/2007/12/18/cocktail-namietnosci-cz-8/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/75adf83bc13225e187c98229710d5afd?s=96&#38;d=identicon" medium="image">
			<media:title type="html">artvinci</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Cocktail namiętności cz.7</title>
		<link>http://vincii.wordpress.com/2007/11/28/cocktail-namietnosci-cz7/</link>
		<comments>http://vincii.wordpress.com/2007/11/28/cocktail-namietnosci-cz7/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Nov 2007 08:20:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>artvinci</dc:creator>
				<category><![CDATA[Cocktai namiętności ....]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://vincii.wordpress.com/2007/11/28/cocktail-namietnosci-cz7/</guid>
		<description><![CDATA[&#8230;.Idąc do stolika Sebastian zastanawiał się jak powinien się zachować.  Z jednej strony nie chciał dać po sobie znać że coś jest nie tak, z drugiej natomiast jego męska duma nie pozwalała mu na jakiekolwiek ustępstwa i sentymenty. Czuł się bardzo nieswojo.  Stres jednak mijał wraz z upływającym czasem a w raz z [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=15&subd=vincii&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p><span style="font-family:Georgia;">&#8230;.Idąc do stolika Sebastian zastanawiał się jak powinien się zachować.  Z jednej strony nie chciał dać po sobie znać że coś jest nie tak, z drugiej natomiast jego męska duma nie pozwalała mu na jakiekolwiek ustępstwa i sentymenty. Czuł się bardzo nieswojo.  Stres jednak mijał wraz z upływającym czasem a w raz z nim coraz bardziej czuł po sobie efekt wypitych wcześniej drinków. To dawało mu wiele większą odwagę. Było to jednak jeszcze zbyt mało, aby się zmierzyć z rzeczywistością. Podszedł więc do baru i wyjmując z kieszeni  złożony banknot, ruchem ręki pokazał że chce coś zamówić. Cztery szybkie shoty<span>  </span>z czystej wódki uderzyły go tak duża falą ciepła, że na bladej twarzy pojawiły się pierwsze kolory. Był gotowy. Odwrócił się od baru i dość sprężystym krokiem udał się w stronę stolika. Nie była to duża odległość, ale sztywność jego chodu wydłużała tą drogę w nieskończoność. Nie mógł przecież zrobić Norbertowi wstydu przed …. cholera …. dziewczyną. Jakże trudno było mu nawet pomyśleć o tym fakcie, a co dopiero w pełni zaakceptować. Nie był to jednak już w tej chwili jego wybór, a może nawet był, ale fakt przyjaźni był dla niego tak cenny, że nie był w stanie podejść do tego w inny sposób. Historia miała się toczyć dalej. Podchodząc do stolika grzecznie przeprosił za swoje odejście i usiadł starając się pokazać swoją obojętność co do zaistniałej sytuacji. Opuszczona głowa wskazywać jednak<span>  </span>mogła albo na zakłopotanie, albo na fakt zmęczenia. Co jakiś czas podnosił więc głowę zerkając to na dziewczynę to na Norberta.</span><span style="font-family:Georgia;">- No dobra szanowni państwo, to może wy sobie trochę tutaj posiedźcie a ja skoczę za bar , bo widzę że coraz większy ruch się robi. Sebastian, ty też chcesz jakiegoś soku ..?</span><span style="font-family:Georgia;">- Bleee<span>  </span>-<span>  </span>odpowiedział żartobliwie zapominając o tym że siedzi obok dziewczyny – i gdy do tego zrobił swoją minę niechęci do tak bezalkoholowego trunku, Kasia skwitowała to gromkim śmiechem.</span><span style="font-family:Georgia;">- No co ? – zapytał trochę przerażony, ale gdy ujrzał rozbawioną minę Kasi, sam zaczął się głośno śmiać. Ta sytuacja znakomicie rozluźniła atmosferę. Sebastian podniósł<span>  </span>w końcu głowę znad stolika i spojrzał w oczy Kasi. Były piękne, a rozbawienie w nich zawarte dodawało tak wielkiego uroku, że trudno było oderwać od nich wzrok. Sebastian zapomniał przez moment o Norbercie, czuł się tak niesamowicie w tej sytuacji, że chciał zatrzymać czas. Wyrwał go jednak z tego, widok Norberta niosącego napoje. </span></p>
<p style="margin:0 0 6pt;" class="MsoBodyText"><font face="Times New Roman">- Proszą Kasiu, zrobiłem coś specjalnie dla ciebie, mam nadzieję, że będzie smakowało, a to sok dla Sebastiana bo on mi coś dzisiaj obiecał.</font></p>
<p style="margin:0 0 6pt;" class="MsoBodyText"><font face="Times New Roman">- Obiecał, obiecał, litości nie masz czy co ?</font></p>
<p style="margin:0 0 6pt;" class="MsoBodyText"><font face="Times New Roman">- No właśnie mam drogi panie, bo w końcu wolę żebyście sobie tutaj rozmawiali z Kasią a nie, żebyś wylądował mi pod stołem – zaśmiał się Norbert spoglądając na rozbawioną nadal minę Kasi.</font></p>
<p style="margin:0 0 6pt;" class="MsoBodyText"><font face="Times New Roman">- Taaa, pod stołem, pod stołem<span>  </span>- jak echo powtarzał<span>  </span>słowa Norberta Sebastian – niech ci już będzie, może jakoś to przeżyję.</font></p>
<p style="margin:0 0 6pt;" class="MsoBodyText"><font face="Times New Roman">- Przeżyjesz<span>  </span>i będziesz jeszcze żył długo i szczęśliwie<span>  </span>- zaśmiał się Norbert i stawiając szklankę przed Sebastianem klepnął go po ramieniu. No dobra kochani, ja znów zmykam do pracy a wy po prostu się poznajcie troszkę. W tym momencie odwrócił się do Kasi<span>  </span>i puścił do niej oczko. Było to trochę dziwne, bo w końcu Kasia przyszła tu dla niego i do niego, a on z pełną świadomością pozostawiał ja pod opieką Sebastiana. <span> </span>- Jak będziecie chcieli potańczyć to zostawcie rzeczy na barze, schowam je do szatni, a teraz zmykam – kończył mówić odwracając się na pięcie z uśmiechem na twarzy. Znów zostali sami. Wpatrując się to w salę to w siebie, nie bardzo wiedzieli, co mają dalej zrobić. Trwać to mogło by i wieki gdyby nie zabawna sytuacja, którą stworzyło samo życie. Pijąc własnego drinka, Kasia wciąż bawiła się kolorową słomką, którą dostała w zestawie. W pewnej chwili przytrzymała ją zbyt mocno i słomka jak z procy wyskoczyła w powietrze. Zrobiła kilka obrotów i upadła na podłogę. Reakcja była natychmiastowa. Oboje sięgnęli po nią w tym samym momencie i w tej samej chwili<span>  </span>zderzyli się głowami pod blatem stołu. </font></p>
<p style="margin:0 0 6pt;" class="MsoBodyText"><font face="Times New Roman">- ałććć<span>  </span>- krzyknęła Kasia łapiąc się ze śmiechem za czoło.</font></p>
<p style="margin:0 0 6pt;" class="MsoBodyText"><font face="Times New Roman">Sebastian znów zareagował natychmiastowo. Nie zważając na swoją głowę, złapał szklankę z zimnym sokiem i przyłożył ją do czoła Kasi przytrzymując jednocześnie jej głowę.</font></p>
<p style="margin:0 0 6pt;" class="MsoBodyText"><font face="Times New Roman">- ejjj ! zimne !!!</font></p>
<p style="margin:0 0 6pt;" class="MsoBodyText"><font face="Times New Roman">- No bo ma być zimne , żeby nie było guza moja pani.</font></p>
<p style="margin:0 0 6pt;" class="MsoBodyText"><font face="Times New Roman">- No skoro twoja pani, to możesz przykładać dalej – zaśmiała się Kasia przytrzymując jego dłoń na szklance. Trochę go to speszyło. Spojrzał więc w kierunku baru gdzie<span>  </span>pracował Norbert, i oceniając sytuację jako w miarę opanowaną, postanowił odstawić szklankę na stolik. Kasia mu na to jednak nie pozwoliła. Trzymając tak jego dłoń, zamknęła oczy i tak pozostała zatrzymując oddech … cdn</font></p>
<p><font face="Times New Roman"> </font></p>
<img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/vincii.wordpress.com/15/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/vincii.wordpress.com/15/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/vincii.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/vincii.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/vincii.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/vincii.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/vincii.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/vincii.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/vincii.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/vincii.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/vincii.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/vincii.wordpress.com/15/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=15&subd=vincii&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://vincii.wordpress.com/2007/11/28/cocktail-namietnosci-cz7/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/75adf83bc13225e187c98229710d5afd?s=96&#38;d=identicon" medium="image">
			<media:title type="html">artvinci</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Cocktail namiętności cz. 6</title>
		<link>http://vincii.wordpress.com/2007/11/26/cocktail-namietnosci-cz-6/</link>
		<comments>http://vincii.wordpress.com/2007/11/26/cocktail-namietnosci-cz-6/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 Nov 2007 08:03:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>artvinci</dc:creator>
				<category><![CDATA[Cocktai namiętności ....]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://vincii.wordpress.com/2007/11/26/cocktail-namietnosci-cz-6/</guid>
		<description><![CDATA[Przed drzwiami lokalu był już po trzydziestu minutach. Długa kolejka przed klubem wskazywała na możliwość małego opóźnienia, lecz gdy tylko pokazał się przy drzwiach gdzie stała ochrona, nie było problemów z wejściem poza kolejnością. Klub przywitał go zapachem perfum i dźwiękiem głośnej muzyki. Znów poczuł się jak ktoś, kto znalazł po długim dniu poszukiwać, drogę [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=14&subd=vincii&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>Przed drzwiami lokalu był już po trzydziestu minutach. Długa kolejka przed klubem wskazywała na możliwość małego opóźnienia, lecz gdy tylko pokazał się przy drzwiach gdzie stała ochrona, nie było problemów z wejściem poza kolejnością. Klub przywitał go zapachem perfum i dźwiękiem głośnej muzyki. Znów poczuł się jak ktoś, kto znalazł po długim dniu poszukiwać, drogę do własnego domu. Czuł się znów u siebie. Rozejrzał sie po lokalu i gdy ujrzał w prześwicie Norberta, szybko uniósł dłoń na powitanie. To wystarczyło by usłyszeć głośny krzyk Norbiego&#8230;</p>
<p>- Sebastian !!! a machanie dłoni dało do zrozumienia że ma udać się w tym kierunku.</p>
<p>- No cześć Sebuś, siadaj tam przy stoliku, zaraz dziewczyny przyniosą ci jakiegoś drinka. Chcesz coś konkretnego ?</p>
<p>- Wiesz co, zrób mi coś mocnego bo coś dzisiaj mam chęć na totalny odlot.</p>
<p>- Jak sobie życzysz, a co z twoją panną ? &#8211; zapytał Norbert, lecz za chwilkę widząc minę Sebastiana dodał &#8211; aha nie odpowiadaj, dzisiaj jesteś moim gościem, jakby co zamówię ci taksówkę na powrót.</p>
<p>- Dzięki stary, fajnie mieć takiego przyjaciela.</p>
<p>Norbert uśmiechnął się. Dobra zmykam za bar zrobić ci tego drina, później wpadnę tu do ciebie.</p>
<p>Sebastian został sam ze swoimi myślami. Nie dane mu jednak było zbytnio się zastanawiać, ponieważ już za chwilę na stoliku wylądował jego pierwszy zamówiony drink. Wypił go jednym haustem i gdy kelnerka sięgnęła po pustą szklankę, grzecznie poprosił o kolejnego. Czas płynął mu tak szybko, że w pewnej chwili stracił rachubę nie tylko co do godziny, ale też co do ilości wypitych drinków. Był już nieźle wstawiony, gdy Norbert znalazł chwilę by z nim usiąść.</p>
<p>- Uuuu stary, ale sobie dałeś dzisiaj.</p>
<p>- Szasami czeba sie napić za zdrowie psi &#8230; psi&#8230; kurde &#8230; przyjaciela&#8230;.</p>
<p>- No to teraz jak widzę będę zdrowy do końca życia &#8211; zaśmiał się Norbert popijając przyniesiony soczek.</p>
<p>- Norbuś napijeszzzzz&#8230; się ze mną ? wybełkotał Sebastian przytulając się do niego.</p>
<p>- Sebek chętnie ale nie dziś, dzisiaj jestem w pracy więc sam wiesz że nie mogę.</p>
<p>- To polej mi, ja wypiję za ciebie.</p>
<p>- A może już starczy co ? odpuść sobie już trochę &#8230;</p>
<p>- Jeszzzzcze troszzzkę jednego.</p>
<p>- No dobra jeszcze jednego i starczy. Tylko żeby mi potem nie było że ten był przedostatni.</p>
<p>- Norbuniu ty mój, na słówko ostatniuśki&#8230;</p>
<p>- OK, zaraz wracam, zostań mi tu a ja ci przyniosę.</p>
<p>- Sie nie zanieszam ruszać, jest mi tu dzisiaj dobsze &#8230;.</p>
<p>Norbert nie czekał już na dokończenie i tak mało składnego zdania Sebastiana. Szybkim krokiem podążył w kierunku baru i gdy kończył tworzyć kolejnego drinka dla Sebastiana w drzwiach zauważył znajomą postać. Nie zastanawiał się długo. Szybko przeskoczył przez drzwiczki od baru i pobiegł w jej kierunku.</p>
<p>- Witaj serdecznie, już myslałem że nie przyjdziesz.</p>
<p>-Dzień dobry, przepraszam że nie zadzwoniłam, ale mam problem z telefonem, nie zauważyłam i zamoczył mi się gdy byłam na basenie i przestał działać.</p>
<p>- Nic nie szkodzi i tak się cieszę że cie widzę &#8211; kończył Norbert nachylając się do powitalnego pocałunku.</p>
<p>- O jaki fajny lokal, podoba mi się &#8211; przerwała mu, odchylając głowę do tyłu. Był to bardzo wyraźny znak dla niego iż pocałunek stał się jedynie jego marzeniem &#8211; sam dzisiaj jesteś za barem ? Nie ma nikogo więcej ?</p>
<p>- Oj sam, dzisiaj to moje królestwo a ty dziś będziesz moją królewną. Chodź usiądziesz sobie przy stoliku a przy okazji poznasz mojego przyjaciela, poczekaj tylko wezmę dla niego  drinka.</p>
<p>- Wiesz, ja tylko na chwilkę skoczę do łazienki się odświeżyć i za chwilkę już będę.</p>
<p>- OK, to będzie ten stolik obok baru, znajdziesz go na pewno.</p>
<p>- To do zobaczenia za chwilkę.</p>
<p>Nie czekała już na dalszy rozwój wydarzeń. Pospiesznym krokiem udała się w kierunku dzwi toalety, gdzie kręciło się i tak już sporo dziewczyn. Norbert skręcił wprost do baru i zabierając szklankę z drinkiem poszedł w kierunku stolika, gdzie siedział pół przytomny Sebastian.</p>
<p>- Tu jest dla ciebie drink, ale grzecznie mi już z nim, bo za chwilkę poznasz moją znajomą. Tylko nie przynieś mi wstydu chłopaku, bo na serio chce zrobić na niej dobre wrażenie.</p>
<p>- Norbercik, zssrobie na niej najlepsze wraszenie sobaczysz&#8230;.</p>
<p>- No wierzę, wierzę, na mnie już robisz niesamowite wrażenie hahaha. O zobacz właśnie idzie do nas.</p>
<p>Sebastian powoli podnosił głowę znad szklanki z drinkiem.  Gdy jednak ujrzał postać znajomej Norberta, szybko się wyprostował a jego oczy zrobiły się nienaturalnie duże. Czuł że krew w żyłach zaczyna się mu gotować, a lkohol którego miał tak wiele w sobie gdzieś po prostu wyparował. Zerwał się na równe nogi jak oparzony i gdy spojrzał z przstrachem na Norberta, on wstał i podszedł  do dziewczyny chcąc przedstawić jej swojego przyjaciela.</p>
<p>-  Kasiu to jest właśnie mój przyjaciel Sebastian.</p>
<p>Kasi oczy zaiskrzyły tak niesamowicie, jak by znalazła skarb, który poszukiwała przez całe swe życie. Uśmiechnęła się  do Sebastiana i podając swą dłoń na przywitanie wyszeptała:</p>
<p>- Witaj serdecznie Sebastianie.</p>
<p>Sebastian stał jak zaczarowany. Jego policzki wcześniej  czerwone od alkoholu robiły się coraz bardziej blade. Nie mógł nic wypowiedzieć, lecz by zachować pozory, że nic się nie stało, grzecznie kiwnął głową podając swą dłoń. Kasia ścisnęła ją tak jakby był to dla niej ktoś bliski i tak ją trzymając spojrzała mu głęboko w oczy. Sebastian nie wytrzymał. Wyrwał wręcz swoją rękę i  siląc się na uśmiech spojrzał na Norberta.</p>
<p>- To ja na chwileczkę do toalety, wybaczcie. Za chwilkę wrócę a wy sobie spokojnie porozmawiajcie. Skończył mówic i szybkim krokiem starał się oddalić od stolika. Kasia usiadla na krzesełku, odprowadzajać go po sali wzrokiem.</p>
<p>Sebastian wpadł do toalety jak poparzony. Szybko  odkręcił kran z zimną wodą i obiema dłońmi przemył twarz.</p>
<p>- Cholera &#8230;. cholera &#8230; cholera &#8230;.. co zrobić , co mam zrobić &#8230; zastanawiał się a tysiące myśli krążyły mu wciąż po głowie. To przecież mój przyjaciel, co ja mam teraz zrobić. Był tak nienaturalnie nakręcony, że już sam nie wiedział czy na twarzy pozostały kropelki wody, czy to pot wynikający z jego stresu.  Zaczał chodzić od drzwi do okna przygryzając paznokcia. To jest mój przyjaciel &#8230;.. to jest mój przyjaciel &#8230;. złapał głęboki oddech i powtarzając już na głos &#8230; to jest mój przyjaciel &#8230; postanowił wrócić do stolika &#8230;.. cdn</p>
<img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/vincii.wordpress.com/14/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/vincii.wordpress.com/14/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/vincii.wordpress.com/14/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/vincii.wordpress.com/14/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/vincii.wordpress.com/14/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/vincii.wordpress.com/14/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/vincii.wordpress.com/14/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/vincii.wordpress.com/14/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/vincii.wordpress.com/14/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/vincii.wordpress.com/14/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/vincii.wordpress.com/14/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/vincii.wordpress.com/14/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=14&subd=vincii&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://vincii.wordpress.com/2007/11/26/cocktail-namietnosci-cz-6/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/75adf83bc13225e187c98229710d5afd?s=96&#38;d=identicon" medium="image">
			<media:title type="html">artvinci</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Cocktail namiętności cz. 5</title>
		<link>http://vincii.wordpress.com/2007/11/25/cocktail-namietnosci-cz-5/</link>
		<comments>http://vincii.wordpress.com/2007/11/25/cocktail-namietnosci-cz-5/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Nov 2007 15:01:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>artvinci</dc:creator>
				<category><![CDATA[Cocktai namiętności ....]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://vincii.wordpress.com/2007/11/25/cocktail-namietnosci-cz-5/</guid>
		<description><![CDATA[&#8230; Ze snu wyrwał go głośny rytmiczny  hałas. Ręka sięgnął w kierunku szafki i mocnym uderzeniem , trafił wprost w środek zegarka &#8230;.. ciszaaaaa !!!  już wstaję -krzyknął podnosząc głowę z poduszki . Nic to jednak nie dało, ponieważ ani budzik, ani inne dźwięki dostające się przez uchylone okno nie były przyczyną tej [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=13&subd=vincii&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>&#8230; Ze snu wyrwał go głośny rytmiczny  hałas. Ręka sięgnął w kierunku szafki i mocnym uderzeniem , trafił wprost w środek zegarka &#8230;.. ciszaaaaa !!!  już wstaję -krzyknął podnosząc głowę z poduszki . Nic to jednak nie dało, ponieważ ani budzik, ani inne dźwięki dostające się przez uchylone okno nie były przyczyną tej przymusowej pobudki. Sebastian rozejrzał sie po pokoju. Dźwięk najwyraźniej dochodził z leżącej na półce komórki.</p>
<p>- O kurde kogo to znowu natchnęło żeby mnie budzić w środku dnia. Wstał i gdy podchodził do półki telefon zamilkł.  Nie zastanawiał sie jednak kto to dzwonił i  gdy w myślach stworzył sobie wizję powrotu do łózka,  telefon znów  zaczął ponownie wydzwaniać swoją szaloną melodię.</p>
<p>- Halo !  Kto tam &#8211; zapytał zaspanym głosem odbierając telefon.</p>
<p>- jak to kto tam, chyba słucham się mówi.</p>
<p>- Słucham, kto tam ?</p>
<p>- A co wyświetlacz ci poszedł że nie widzisz kto ?</p>
<p>- Ej stary, u mnie środek nocy a ty mnie budzisz normalnie.</p>
<p>- Jak środek nocy? jest 14.00 -sta, wstawaj śpiochu. Albo nie wstawaj, to już zależy od Ciebie. Słuchaj mam prośbę, nie mógł byś się ze mną zamienić na zmiany. ja bym poszedł dzisiaj za ciebie , a ty jutro za mnie?</p>
<p>- No niby bym mógł, ale nie wiem co na to szef powie.</p>
<p>- Z szefem rozmawiałem już, nie ma nic przeciwko temu.</p>
<p>- A czemu Ci tak zależy, przecież dzisiaj będzie niezły młyn w klubie i ogrom roboty, pasi ci to ?</p>
<p>-No chyba dlatego dzwonie że mi pasi, wiesz umówiłem się z fajną laską i chciałem jej zaimponować trochę za barem.</p>
<p>- No w końcu coś upolowałeś, już myślałem że zestarzejesz się w samotności hehe.</p>
<p>- No nie świruj, fajna laska, trochę oporna ale zmiękczy się ją jakoś i będzie moja.</p>
<p>- No to stary działaj i wyrywaj. Ty Norbert a jutro ja na którą mam przyjść ?</p>
<p>- Na 16-stą z tego co pamiętam, ale myślałem, że dzisiaj jeszcze wpadniesz na jakiegoś drinkusia. Może ją poznasz, bo na serio fajna. Tylko żebyś mi jej nie podrywał bo Cię walnę.</p>
<p>- Oj stary spoko, w końcu od czego się ma przyjaciół, możesz być o to spokojny, nie pomyślę nawet o niej, a poza tym ja mam o kim mysleć.</p>
<p>- O proszę jakaś nowość w twoim życiu jak widzę, to ty tez działaj, będziemy w dwie pary szaleli sobie na imprezkach.</p>
<p>- Dobra kończ, ja idę jeszcze sobie pospać, bo jakiś niedokołysany jestem po tej nocce.</p>
<p>- To nara, do zobaczenia.</p>
<p>- Nara &#8211; odpowiedział, odkładając telefon na półkę. Nie zostawił go jednak tak i nie wrócił do łózka. Sięgnął ponownie po niego i wraz z nim wskoczył pod kołdrę&#8230;.. wiadomości, skrzynka odbiorcza &#8230;.  miłego dnia  Kasia &#8230; ech, aż milusio poczytać. Chyba muszę jej już teraz  odpisać &#8230;</p>
<p>Światło przez okno zagląda z rana<br />
Noc juz gdzieś w dali jest pochowana<br />
Lecz także gdzieś się schowało słońce<br />
Dlatego śle Ci buźki gorące &#8230;.</p>
<p>No mam nadzieję, że chociaż się uśmiechnie jak go dostanie &#8230; pik &#8230; pik  &#8230; potwierdzenie dostarczenia. Teraz to mogę spokojnie iść sobie jeszcze trochę pospać. Mam nadzieję że moja Kasia odpisze mi niedługo i mnie nawet tym obudzi. A właśnie może powinienem ją zaprosić do klubu, poznała by  Norberta przy okazji i jego nową dziewczynę. W sumie to nawet dobry pomysł. Chociaż znając życie to Norbi jak zwykle marzy o gwiazdach na niebie i znów chce poderwać jedną z nich. Ech ten Norbert, fajny chłopak ale rzuca się na zbyt głęboką wodę, mam na dzieje że tym razem będzie inaczej i na serio uda mu się poderwać tą dziewczynę. Fajnie by było tak sobie poszaleć we czwórkę na imprezkach. Jednak taka paczka to już powód do stałej radości i zabawy. No zobaczymy jak będzie, ważne żeby trzymać kciuki.</p>
<p>Sebastian nie usnął już jednak. Wpatrując się w sufit, przypominał sobie spotkanie z Kasią minuta po minucie. To jak się zatrzymała po niego na przystanku, to jak go odwiozła i dała mu numer telefonu. Jak na nią czekał przez cały wieczór i smsa, którego mu dzisiaj rano przysłała. Nie mógł jednak zupełnie usnąć. Wpatrywał się w sufit myśląc o wieczorze spędzanym z Kasią. Nie bardzo wiedział co się z nim dzieje, ale  to co czuł w sobie strasznie go pobudzało emocjami. Czy był zakochany , tego nie wiedział, ale wierzył w miłość od pierwszego wejrzenia.</p>
<p>Niestety Kasia nie odpisała na SMS- a i nie było sensu na niego czekać. Wstał więc i wziął szybki prysznic. Założył szlafrok, który udało mu się znaleźć po akcji z panią Zosią i poszedł do kuchni zrobić sobie śniadanie z porannych bułek. Gorąca kawa szybko otworzyła mu oczy.  Stał się rześki i pełen energii. Jeszcze raz sięgnął po telefon by wykasować potwierdzenie wysłanej wiadomości do Kasi i kolejny raz się zdziwił. Nie było to powiem potwierdzenie  jak sądził poprzednio, ale promocyjna informacja o darmowych smsach. Dziwne to było. Sam już nie był pewien czy ten sms w końcu wysłał, czy tylko mu się tak wydawało. Zaczął zastanawiać się czy nie powinien tego zrobić ponownie, ale nie lubić się narzucać i w końcu zrezygnował z tego pomysłu.</p>
<p>Dzień minął mu bardzo szybko. Poczytał trochę książki o nowych drinkach i sposobach ich tworzenia,i wypisał sobie kilka nowych receptur tworząc mały poradnik na kolejny wieczór jego pracy.  Uprasowany strój barmański nabierał formy na szerokim wieszaku a buty błyszczały nowością. Miał wiele czasu na wszystko, bo przecież dzisiaj jego miejsce zajął Norbi i to on miał być  mistrzem ceremonii dzisiejszego wieczoru. Budzik wybił dwudziestą gdy zadzwonił telefon.</p>
<p>- No siema senior Sebastiano, w padasz w końcu do klubu, bo fajnie sie zaczyna dziać. Ludzi dowaliło że nie ma gdzie usiaść już, ale jakby co mam miejsce dla Ciebie i twojej panny.</p>
<p>- Cześć Norbi, no zbieram się już ale będę sam. A jak tam twoja lalka,  piła już tego twojego osobistego drinka na specjalne okazje ?</p>
<p>- Wiesz co jeszcze jej nie ma, ale może przyjdzie. Bo w sumie to ona niby nie mówiła że na pewno przyjdzie bo wiesz, ona no jak by ci tu powiedzieć &#8230;</p>
<p>- Hahaha taaa znów mi kit wcisnąłeś hahaha, wariacie jeden.</p>
<p>- Ty no na prawdę poznałem, chwilę gadaliśmy ale nie miała czasu za bardzo. Powiedziała że wpadnie do klubu bo  tam pracują fajni barmani.</p>
<p>- No pracują np ja hahaha</p>
<p>- Jasne, ona o mnie mówiła głupku a nie o tobie, w końcu to ze mną rozmawiała.</p>
<p>- Dobra dobra, tylko nie głupku, za chwile spadam do ciebie, naszykuj tam kawałek miejsca dla mnie  i dla tej twojej panny, może jednak przyjdzie &#8230;</p>
<p>- Masz rezerwacje od 21 więc nie będzie problemu, ten stolik blisko baru.</p>
<p>- A to spoko, pasi mi jak nie wiem co, najwyżej posiedzę sam.</p>
<p>- No jak sam, jakby co to ci coś poderwę zanim przyjdziesz.</p>
<p>- Daj spokój nie mam chęci na podrywanie, a jak będę chciał to sam sobie poderwę.</p>
<p>- Ty Sebek, coś ty się zakochał w tej swojej lali, no nie poznaję cię stary , nie masz chęci na podrywanie ? Jakaś totalna nowość.</p>
<p>- Dobra, nie brzęcz już, zwijam się  i niedługo będę na miejscu. Trzymaj się, pa! &#8211; kończył mówić,  zapinając ostatni guzik koszuli. Chwilę potem, trzaśnięcie drzwiami oznajmiło iż Sebastian był już w drodze do klubu, do klubu gdzie czekało na niego kolejne zaskoczenie &#8230; cdn</p>
<img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/vincii.wordpress.com/13/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/vincii.wordpress.com/13/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/vincii.wordpress.com/13/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/vincii.wordpress.com/13/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/vincii.wordpress.com/13/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/vincii.wordpress.com/13/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/vincii.wordpress.com/13/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/vincii.wordpress.com/13/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/vincii.wordpress.com/13/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/vincii.wordpress.com/13/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/vincii.wordpress.com/13/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/vincii.wordpress.com/13/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=13&subd=vincii&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://vincii.wordpress.com/2007/11/25/cocktail-namietnosci-cz-5/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/75adf83bc13225e187c98229710d5afd?s=96&#38;d=identicon" medium="image">
			<media:title type="html">artvinci</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Cocktail namiętności cz. 4</title>
		<link>http://vincii.wordpress.com/2007/11/25/cocktail-namietnosci-4/</link>
		<comments>http://vincii.wordpress.com/2007/11/25/cocktail-namietnosci-4/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Nov 2007 11:55:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>artvinci</dc:creator>
				<category><![CDATA[Cocktai namiętności ....]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://vincii.wordpress.com/2007/11/25/cocktail-namietnosci-4/</guid>
		<description><![CDATA[Czas mijał bardzo szybko i nie wiadomo kiedy poranne światło dnia zaczęło prześwietlać pozasłaniane  ozdobnymi kotarami okna.  Zmęczenie było widać już po wszystkich. Kilka  par pląsało przytulonych do siebie na parkiecie nie zwracając wcale uwagi na rytm muzyki, inni siedzieli gdzieś  w sofach popijając resztki zamówionego piwa.   Panował błogi [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=12&subd=vincii&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>Czas mijał bardzo szybko i nie wiadomo kiedy poranne światło dnia zaczęło prześwietlać pozasłaniane  ozdobnymi kotarami okna.  Zmęczenie było widać już po wszystkich. Kilka  par pląsało przytulonych do siebie na parkiecie nie zwracając wcale uwagi na rytm muzyki, inni siedzieli gdzieś  w sofach popijając resztki zamówionego piwa.   Panował błogi spokój przerywany głośnymi akcentami muzyki z tanecznej sali &#8230;&#8230;</p>
<p>Nie wszędzie jednak ta błogość nadawała klimatu. W barze wciąż wszyscy  poruszali się na wysokich obrotach, starając się doprowadzić to miejsce do używalności. Kilka potłuczonych szklanek, jakaś pusta butelka podróżująca po podłodze to w jedną to w druga stronę,  pozwalała jeszcze wykrzesać ostatnie zapasy energii by jak najszybciej wrócić do domu i położyć się  do ukochanego  i wytęsknionego po takim dniu łóżeczka. Szło im dość dobrze i po niedługim czasie prawie cały team był już gotowy do wyjścia.  Brakowało tylko jednego. Sebastian nadal, jak by zatrzymał sie dla niego czas  krzątał się bo barze układając  butelki z alkoholami.  Był profesjonalistą i nie pozwalał sobie mimo zmęczenia na niedokładność a nawet niedoskonałość w działaniu. Wiedział, że przychodząc kolejnego popołudnia musi zastać wszystko tak jak było w czasie dzisiejszego wejścia. To dawało mu nie tylko komfort pracy ale pozwalało na tworzenie sztuki barmańskiej według  przyjętego schematu. Jednak i on za chwilkę stał już przy drzwiach wejściowych gotowy do  wyjścia do domu.</p>
<p>- No nieźle dzisiaj podziałałeś, aż mi się podobało &#8211; mówił otwierając drzwi szef ochrony &#8211; zamówić ci taksówkę ?</p>
<p>- Nie, dziękuję. Przejdę się trochę to mnie trochę ożywi, a i tak muszę sobie coś przemyśleć.</p>
<p>- No to zobaczenia wieczorkiem, trzymaj się i nie dawaj hehe</p>
<p>- Do zobaczenia</p>
<p>Sebastian został sam wśród pierwszych promieni wstającego słońca i mimo iż oczki czasami same zamykały się  od  porannego światła, spokojnie podążał w kierunku domu. W zasadzie pierwszy raz w życiu, nigdzie mu się nie spieszyło i do niczego nie gonił. Szedł tak sobie spokojnie myśląc o czymś co już od dawna zaprzątało jego myśli &#8211; o Kasi. Zastanawiał się czemu jej dzisiaj nie było, czemu nie zadzwoniła i czy w ogóle miała dzisiaj go odwiedzić w klubie. Tak rozmyślając nie wiadomo kiedy dotarł pod kamienicę w której mieszkał. Odnalazł klucze i gdy starał się otworzyć zamek usłyszał krótkie ..pik ..pik   w jego komórce.  Nie myśląc wiele odrzucił plecak, który cały czas trzymał w ręku i sięgnął po telefon. &#8230; miłego dnia Kasia &#8230;.  &#8211; Yes !!!!!! &#8211; krzyknął tak głośno, że schodząca  po bułki do sklepiku sąsiadka aż podskoczyła z wrażenia.</p>
<p>-Przepraszam pani Zosiu, to tak z radości tylko</p>
<p>- Ach wy młodzi, ile w was energii o tej porze, ja  to  ledwo  po bułki staram się wyjść i mi ciężko, a tu młodość skacze do sufitu</p>
<p>- Ależ pani Zosiu, pani  jest jak młoda łania, co pani mówi.</p>
<p>- tak tak , łania to ja byłam 60 lat temu, jak wracałam tak jak ty z imprezy, chociaż kiedyś i tak się nie wracało tak jak dzisiaj. Kawaler musiał przyjść poprosić rodziców o  możliwość wyjścia z dziewczyną, później odprowadzić o wyznaczonej godzinie a teraz &#8230;. ech wy młodzi &#8230;. kończyła mówić  pokonując kolejne schodki w kierunku wyjścia</p>
<p>Sebastian nie myślał już o dawnych czasach pani Zosi, żył już teraz chwilą obecną i  pełen energii, którą nie wiadomo skąd kolejny raz wykrzesał, wpadł do sypialni rzucając plecak na fotel. Odpisać czy nie odpisać, zastanawiał się przekręcając telefon w dłoni. Nie,  nie odpiszę, niech  ma za swoje, ze nie dała znaku przez cały dzień.  Odpiszę jak wstanę i tyle, postanowił odkładając telefon na półce i kierując się do łazienki. Gorąca kąpiel z pianą pozwoliła mu znakomicie na całkowity relaks po dniu pracy. Leżał tak sobie po szyję w wodzie i rozmyślał o kolejnym dniu w barze. Starał sobie poukładać co i jak ma robić, by ułatwić i przyspieszyć pracę i gdy tak analizował każdy swój ruch, usłyszał dzwonek u drzwi.</p>
<p>-  Kasia ? pierwsza myśl jaka mu przyszła  o mało nie wciągnęła go pod wodę.</p>
<p>- O kurde, gdzie szlafrok , sam już nie wiedział co ma zrobić i co założyć na siebie. Złapał więc ogromny kąpielowy ręcznik i okręcając się jak młody hindus wyskoczył do drzwi. Stanął przy drzwiach, wyprostował się i przygładzając mokre włosy otworzył drzwi. Jakież było jego zdziwienie, gdy za drzwiami zamiast Kasi, zobaczył panią Zosię trzymającą reklamówkę z kilkoma pachnącymi bułkami.</p>
<p>- Masz młodzieńcze na śniadanie, bo pewnie nie dość że nic nie jadłeś to pewnie i nie masz nic w lodówce.</p>
<p>- Ależ pani Zosiu &#8230;</p>
<p>- Nic nie mów, bierz, babciom się nie odmawia, nie wiesz tego ?</p>
<p>- No dobrze, już daję pieniązki.</p>
<p>- Innym razem, teraz zamykaj drzwi bo się przeziębisz i będzie na mnie &#8211; kończyła zamykając sam jego drzwi.</p>
<p>I znów został sam z bułkami w ręku, obciekając na wycieraczkę z resztek wody. No cóż, najwyżej zjem śniadanie, pomyślał wracając do łazienki by dokończyć kąpiel&#8230;.. cdn</p>
<img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/vincii.wordpress.com/12/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/vincii.wordpress.com/12/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/vincii.wordpress.com/12/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/vincii.wordpress.com/12/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/vincii.wordpress.com/12/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/vincii.wordpress.com/12/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/vincii.wordpress.com/12/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/vincii.wordpress.com/12/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/vincii.wordpress.com/12/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/vincii.wordpress.com/12/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/vincii.wordpress.com/12/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/vincii.wordpress.com/12/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=12&subd=vincii&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://vincii.wordpress.com/2007/11/25/cocktail-namietnosci-4/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/75adf83bc13225e187c98229710d5afd?s=96&#38;d=identicon" medium="image">
			<media:title type="html">artvinci</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>www.tyszko.dl.pl</title>
		<link>http://vincii.wordpress.com/2007/11/20/wwwtyszkodlpl/</link>
		<comments>http://vincii.wordpress.com/2007/11/20/wwwtyszkodlpl/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Nov 2007 21:39:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>artvinci</dc:creator>
				<category><![CDATA[Moja stronka:]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://vincii.wordpress.com/2007/11/20/wwwtyszkodlpl/</guid>
		<description><![CDATA[Jeśli chcesz poznać mnie i moje pasje  bardziej, wejdź na moją stronkę.
       <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=11&subd=vincii&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>Jeśli chcesz poznać mnie i moje pasje  bardziej, wejdź na moją stronkę.</p>
<img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/vincii.wordpress.com/11/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/vincii.wordpress.com/11/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/vincii.wordpress.com/11/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/vincii.wordpress.com/11/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/vincii.wordpress.com/11/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/vincii.wordpress.com/11/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/vincii.wordpress.com/11/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/vincii.wordpress.com/11/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/vincii.wordpress.com/11/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/vincii.wordpress.com/11/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/vincii.wordpress.com/11/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/vincii.wordpress.com/11/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=11&subd=vincii&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://vincii.wordpress.com/2007/11/20/wwwtyszkodlpl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/75adf83bc13225e187c98229710d5afd?s=96&#38;d=identicon" medium="image">
			<media:title type="html">artvinci</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Cocktail namiętności cz. 3</title>
		<link>http://vincii.wordpress.com/2007/11/18/cocktail-namietnosci-cz-3/</link>
		<comments>http://vincii.wordpress.com/2007/11/18/cocktail-namietnosci-cz-3/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 Nov 2007 19:17:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>artvinci</dc:creator>
				<category><![CDATA[Cocktai namiętności ....]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://vincii.wordpress.com/2007/11/18/cocktail-namietnosci-cz-3/</guid>
		<description><![CDATA[&#8230;. bo  to  jest  zasada  stara
wódka  barman zgrana para
Rum, tequila i likiery
Mamy zgrane  części cztery  &#8230; lalala
Sebastian  miał znakomity humor od samego rana i za nic w świecie nie chciał go utracić jakimkolwiek wyszukanym problemem. Krzątał się  więc dość energicznie po barze i starał się opanować [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=10&subd=vincii&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>&#8230;. bo  to  jest  zasada  stara</p>
<p>wódka  barman zgrana para</p>
<p>Rum, tequila i likiery</p>
<p>Mamy zgrane  części cztery  &#8230; lalala</p>
<p>Sebastian  miał znakomity humor od samego rana i za nic w świecie nie chciał go utracić jakimkolwiek wyszukanym problemem. Krzątał się  więc dość energicznie po barze i starał się opanować położenie wszystkich alkoholi mogących mu  posłużyć dzisiejszego wieczoru. Był  tym dość przejęty, gdyż miał to być przecież pierwszy wieczór, w którym musiał pokazać przed publicznością tego klubu własne umiejętności. Wyglądało  to dość  zabawnie, gdyż markując nalewanie alkoholi na blacie baru wciąż sięgał do półek z alkoholami  i w tak równomierny sposób,  jak by był nowej generacji robotem służącym do nalewania  drinków. Wychodziło mu to znakomicie, a doświadczenie które zdobył już w innych klubach, dawało mu przewagę nad wieloma  innymi barmanami, którzy często zaczynali dopiero swoją karierę za barem.</p>
<p>- Gordon&#8217;s, Seagram&#8217;s &#8230;  Bacardi,  Havana Club &#8230;. Olmeca, Sauza &#8230;. Ballantines, Grands, Jaohnnie Walker &#8230;  powtarzał  sobie pod nosem sięgając po kolejne zestawy butelek. Szło mu tak dobrze, że aż  przechodzące obok hostessy  zatrzymywały się chcąc popatrzeć na jego płynne ruchy. Był dobry, był na prawdę w tym dobry.</p>
<p>Dzień mijał bardzo szybko, ale  dobry nastrój spowodowany poranną przejażdżką z  Kasią pozostawał wciąż na  wysokich obrotach. Ta sytuacja była dla niego jak narkotyk, który nie dość że daje wiele energii to zaczyna stawać się jakimś nałogiem   który  wciąga w swój wir. Było to coś, co przez przypadek, stało się częścią jego wszystkich myśli. Sam nie wiedział dlaczego tak właśnie jest, ale sytuacja która miała miejsce rano, zaprzątnęła nie tylko czasem popołudniowym ale i wchodziła równym krokiem w wieczór gdzie zaczynał sie teatr życia barmana.</p>
<p>- Dobra Panowie otwieramy klub, trzech do drzwi  reszta po sali &#8211; krzyknął szef ochrony  spoglądając na ścienny zegarek</p>
<p>Drzwi  od klubu zaczęły się obracać jak mały wiatraczek na biurku szefa. Co chwila wchodziła nowa para, lub grupka znajomych mająca chęć poczuć szum w głowie w fajnym towarzystwie i przy super muzyce. Przy barze zrobiło się tłoczno. Wciąż ktoś zamawiał piwo lub drink o wyszukanej, czasami bardzo intrygującej nazwie.  To było to czego wszyscy potrzebowali &#8211; totalny luz piątkowego wieczoru. Mimo niezłej tabaki przy barze, Sebastian wciąż zerkał w kierunku wejściowych drzwi, kontrolując wszystkich wchodzących. Sam nie bardzo wiedział na co może liczyć, ale podświadomość podpowiadała mu że gdzieś tam w tym tłumie próbuje odnaleźć Kasie, mimo iż czuł, iż ona nie pojawi się dzisiejszego dnia.</p>
<p>- Sebastian ! 6 piw na siódemkę  i to szybko bo klienci są spragnieni.</p>
<p>- Tak jest szanowna pani, już się nalewają &#8211; odkrzyknął do kelnerki łapiąc kolejną szklankę w dłoń.</p>
<p>- Aha i jeszcze jedno, tamta dziewczyna przy dwójce, chciała żebyś jej załatwił jakiś orgazm, i prosiła konkretnie o ciebie hahaha</p>
<p>- Jasne już biorę kieliszek i tak wymieszam, że będzie miała orgazm jak nic.</p>
<p>- Ok jak pójdę z piwami to przekaże hahaha</p>
<p>Zabawa zaczynała się na całego. Sala od tańca zaroiła się pląsającymi w rytmie dance  zwolennikami kocich ruchów aż tak bardzo , że trudno było czasami przedostać sie na drugą stronę.  To było coś niesamowitego. Dźwięki muzyki uderzające o bawiący się tłum doprowadzały czasami do amoku, który pomieszany za mocnym zapachem perfum, dawał magię wieczornego szaleństwa. Nie ważne tez było kto z kim tańczy, czy kto z kim przyszedł. Wszyscy jak zaczarowani, podskakiwali w rytm muzyki, jak morska fala rozbijająca się o brzegi betonowego portu.  Do tego ten zapach, zapach ciał skropionych  nutą zapachu wzmocnioną odpowiednim alkoholowym trunkiem &#8230;. szał wciąż trwał &#8230;.</p>
<p>Przy barze nie było już ani jednego miejsca. Wszystkie hokery pozajmowane były przez pojedyncze osoby, pragnące w spokoju napić się  piwa czy drinka  i obserwując   świat wokół  baru. Sebastian doskonale  wiedział co ma robić.  Mały gest gościa  przyprowadzał go jak magnes przed jego osobę i pozwalał na  przyjęcie zamówienia. To była wręcz jego pasja, móc zrobić by każdy czuł się zauważony i zrozumiany, to uważał za profesjonalizm&#8230;.  cdn</p>
<img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/vincii.wordpress.com/10/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/vincii.wordpress.com/10/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/vincii.wordpress.com/10/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/vincii.wordpress.com/10/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/vincii.wordpress.com/10/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/vincii.wordpress.com/10/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/vincii.wordpress.com/10/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/vincii.wordpress.com/10/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/vincii.wordpress.com/10/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/vincii.wordpress.com/10/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/vincii.wordpress.com/10/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/vincii.wordpress.com/10/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=10&subd=vincii&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://vincii.wordpress.com/2007/11/18/cocktail-namietnosci-cz-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/75adf83bc13225e187c98229710d5afd?s=96&#38;d=identicon" medium="image">
			<media:title type="html">artvinci</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Cocktail namiętności cz. 2</title>
		<link>http://vincii.wordpress.com/2007/09/25/cocktail-namietnosci-cz-2/</link>
		<comments>http://vincii.wordpress.com/2007/09/25/cocktail-namietnosci-cz-2/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 25 Sep 2007 20:36:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>artvinci</dc:creator>
				<category><![CDATA[Cocktai namiętności ....]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://vincii.wordpress.com/2007/09/25/cocktail-namietnosci-cz-2/</guid>
		<description><![CDATA[&#8230;Sebastian szybko zjadł swoje śniadanie i równie szybko znalazł się przy ruchliwej ulicy czekając na autobus.  Trochę nie był za bardzo rad z faktu, że czeka go dość długa podróż w zatłoczonym autobusie, ale niestety dzisiejszego dnia Norbert miał pozałatwiać wszystkie formalności związane z zatrudnieniem a brakowało mu badania lekarskiego, które okazało się konieczne. [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=9&subd=vincii&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>&#8230;Sebastian szybko zjadł swoje śniadanie i równie szybko znalazł się przy ruchliwej ulicy czekając na autobus.  Trochę nie był za bardzo rad z faktu, że czeka go dość długa podróż w zatłoczonym autobusie, ale niestety dzisiejszego dnia Norbert miał pozałatwiać wszystkie formalności związane z zatrudnieniem a brakowało mu badania lekarskiego, które okazało się konieczne. Stał już tak dość długo rozmyślając o wszystkim i o niczym, gdy w pewnej chwili obok niego zatrzymał się mały żółty samochodzik.</p>
<p>- Sebastian podwieźć cię gdzieś ? &#8211;  z okienka  wychyliła sie  blond włosa dziewczyna z ogromnymi oczami  i z uroczym uśmiechem zaprosiła do  samochodu.  Ta sytuacja wyrwała Sebastiana na tyle szybko z głębokiego zamyślenia iż nawet nie zdążył zobaczyć  kto go chce podwieźć. Podbiegł szybko z drugiej strony samochodu i wsiadł do środka.</p>
<p>- Cześć Sebastian, pamiętasz mnie  ?</p>
<p>Słowo &#8220;Sebastian&#8221; było jakby kluczem do jego osoby, ale za żadne skarby nie był sobie w stanie przypomnieć skąd zna tą dziewczynę,  zaczynał nawet po trochu wątpić w to że zna ją w ogóle, ale  to nie przeszkadzało w niczym by dostać się o wiele szybciej  i w o wiele lepszych warunkach do pracy.</p>
<p>- O cześć,  ale mnie zaskoczyłaś. Nie sądziłem że mnie jeszcze pamiętasz</p>
<p>- No wiesz, takiego faceta się przecież nie zapomina, w końcu wspólna noc to nie jest zwykła sprawa.</p>
<p>Sebastian zamarł w bezruchu. Wspólna noc ? Wspólna noc? wciąż krążyło mu po głowie, i coraz  bardziej  zaczynało mu brakowac powietrza. Jego policzki nabrzmiały jakby miał za chwile zdmuchnąć świeczkę  a oczy  zrobiły się tak wielkie  że można było dostrzec przez nie nawet jego pojedyncze myśli.</p>
<p>-  No coś tak się zdziwił ? Na prawdę mnie nie pamiętasz ?</p>
<p>- Eee &#8230; booo &#8230;.  wiesz bo   &#8230; ale przecież &#8230;. no rozumiesz  że &#8230;.</p>
<p>- Ha, ha, ha  no coś się tak zapowietrzył,  tak czułam że mnie nie pamiętasz &#8211; Kasia jestem &#8211; siostra takiej ładnej dziewczyny, którą kiedyś chciałeś  bardzo poderwać u Norberta na imprezie. A ta noc  to taka trochę zmyłka była, bo to w sumie  była nocna impreza więc nie mogłam się oprzeć, żeby nie zobaczyć Twoje reakcji na to stwierdzenie.</p>
<p>- Osz Ty &#8230; ale mnie nastraszyłaś, ale mam teraz za swoje. teraz Ciebie już pamiętam, ale jesteś jakaś zmieniona, jakaś inna, wtedy byłaś taką za przeproszeniem małolatą, która trzymała sie sukienki siostry &#8230;</p>
<p>- a teraz Sebastianie ?</p>
<p>- Teraz&#8230; ? No teraz &#8230; jak by tu powiedzieć &#8230;  a właśnie w ogóle w którą Ty jedziesz stronę, bo nie wiem czy będziesz miała po drodze.</p>
<p>- Jadę prosto,  prosto,  później w prawo i dwa razy w lewo. A tak poważnie to jadę na basen koło Placu Zbawiciela bo się umówiłam z przyjaciółka na małe zawody pływackie.  A Ciebie dokąd podwieść  ?</p>
<p>- O tam będzie mi na rękę nawet,  bo tylko przejdę przez park i będę już w pracy.</p>
<p>- Oj, a to gdzie Ty tam pracujesz ? Poczekaj, może zgadnę, tam jest jakiś bank ale ubiór nie pasuje,  później filia firmy ubezpieczeniowej, tez na to nie stawiam, kilka butików &#8230; hmm tez do Ciebie nie pasują, za bardzo rozrywkowy jesteś &#8230;</p>
<p>- Tak a skąd to niby wiesz, jak to była tylko ta jedna noc i to do polowy, bo  grzeczne dziewczynki musiały wracać do domu.</p>
<p>- No wiesz, siostra mi opowiadała to i tamto haha.</p>
<p>- Ja chyba do niej zadzwonię i dam jej to i tamto, taką niewinną dziewczynę mi tu bałamucić.</p>
<p>- Niewinną mówisz, hmmm &#8230;. no niech i tak zostanie. No to gdzie pracujesz ? mów mi tu szybko raz, dwa , trzy &#8230;</p>
<p>- Wiesz gdzie jest  &#8220;Club T&#8221; ?</p>
<p>- A owszem, to ten co wołają na niego Golden Club ?</p>
<p>- Dokładnie tak, właśnie w nim pracuję i nie zgadniesz jako kto.</p>
<p>- No na bramkarza to mi ty kochany nie wyglądasz, ale na barmana z tymi zwinnymi łapkami &#8230; no wiesz siostra mi o nich mówiła hehe to czemu nie.</p>
<p>- O nie !!!  poproszę o telefon do siostry.</p>
<p>- A już myślałam że zechcesz mój a tu siostry jakiejś. A może być od zakonnej</p>
<p>- Ha ha ha &#8230; od zakonnej może niekoniecznie ale od Ciebie droga &#8230;.. Kasiu  to z chęcią  wezmę i mam nadzieję że dasz się zaprosić kiedyś na małego drinka w podzięce za podwózkę ?</p>
<p>- Na małego drinka mówisz &#8230;. hmm i nie przeszkadzało Ci to będzie, że grzeczna dziewczynka  później sama będzie musiała wracać do domu przed północą ?</p>
<p>- Oczywiście zamówię taksówkę dla ciebie, więc nie będzie się trzeba  martwić, czyż nie ?</p>
<p>- A co będzie jak ten taksówkarz będzie niegrzeczny ? Chyba będę musiała niestety odmówić skoro mnie chcesz zostawić po drinku na pastwę losu.</p>
<p>- Oj nie to nie tak, ale wiesz ja muszę być  przecież w pracy do późna.</p>
<p>- A to nie masz wolnych dni ?</p>
<p>- No mam ale &#8230;.</p>
<p>- No to jesteśmy umówieni, teraz weź karteczkę i pisz numer &#8230;  506 &#8230; 3 &#8230;3&#8230;3 &#8230;&#8230; masz ?</p>
<p>- Tak, tak już  zapisałem.</p>
<p>-  No to nam się udało, jesteśmy na miejscu. Tak więc życzę Ci miłej pracy i czekam na telefon od Ciebie  &#8211; kończyła mówić zamykając pilotem drzwi samochodu &#8211;  to pa bejbe &#8230;.</p>
<p>- Pa</p>
<p>To pożegnanie i jego szybkość  kolejny raz wprawiła Sebastiana w zadziwienie. Nie był przyzwyczajony do tego że to dziewczyna kontroluje sytuację i do tego to ona stawia warunki co do spotkania. Było to ewenementem  ale  takim, który intrygował bardziej niż niejedna umówiona randka czy organizowana impreza. Stało się więc jasne, że nie dość iż jest o wiele wcześniej w pracy,  ma bardzo dobry humor  to jeszcze w ręku trzyma  kartkę z numerem telefonu do której co jakiś czas  się uśmiecha.</p>
<p>Czas jednak nie dawał za wygraną i dość szybko  trzeba było dotrzeć do pracy, poprzez i tak zatłoczony o tej porze park.  Udało się to w zasadzie w ostatniej chwili, bo gdy Sebastian stanął za barem, pod klub podjechał samochód szefa. Dzień w pracy był rozpoczęty&#8230;..  cdn ..(chyba) ..</p>
<img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/vincii.wordpress.com/9/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/vincii.wordpress.com/9/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/vincii.wordpress.com/9/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/vincii.wordpress.com/9/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/vincii.wordpress.com/9/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/vincii.wordpress.com/9/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/vincii.wordpress.com/9/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/vincii.wordpress.com/9/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/vincii.wordpress.com/9/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/vincii.wordpress.com/9/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/vincii.wordpress.com/9/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/vincii.wordpress.com/9/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=9&subd=vincii&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://vincii.wordpress.com/2007/09/25/cocktail-namietnosci-cz-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/75adf83bc13225e187c98229710d5afd?s=96&#38;d=identicon" medium="image">
			<media:title type="html">artvinci</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Pierwszy krok &#8230;.</title>
		<link>http://vincii.wordpress.com/2007/09/13/pierwszy-krok/</link>
		<comments>http://vincii.wordpress.com/2007/09/13/pierwszy-krok/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 Sep 2007 21:43:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>artvinci</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://vincii.wordpress.com/2007/09/13/pierwszy-krok/</guid>
		<description><![CDATA[Pierwszy ząbek, pierwsze słowo, pierwszy krok, pierwszy pocałunek, pierwsza miłość &#8230;.. wciąż w naszym życiu spotykamy się z tym pierwszym razem, który jest za każdym razem jakimś wyzwaniem do pokonania. Na początku  było jednak inaczej. To inni czekali na ten nasz pierwszy raz, to inni mieli z tego więcej radości a dla nas był [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=8&subd=vincii&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>Pierwszy ząbek, pierwsze słowo, pierwszy krok, pierwszy pocałunek, pierwsza miłość &#8230;.. wciąż w naszym życiu spotykamy się z tym pierwszym razem, który jest za każdym razem jakimś wyzwaniem do pokonania. Na początku  było jednak inaczej. To inni czekali na ten nasz pierwszy raz, to inni mieli z tego więcej radości a dla nas był to po prostu jakiś tam kolejny krok w życiowej ewolucji do którego właśnie dorośliśmy. Jednak tak jak i świat wokół nas, tak i  zmienia się wiele i w nas samych, mimo iż pierwszy krok pozostaje  wciąż pierwszym. Nie jest on jednak taki sam jak kiedyś. Ciężar doświadczeń, które dźwigamy na barkach nie maleje a wręcz przeciwnie, daje nam wiele możliwości a co za tym idzie także wiele wątpliwości. ten pierwszy krok nie jest już pokierowany zwykłą chwilową potrzebą czy chęcią poznawczą, staje się przemyślaną decyzją mającą na celu uzyskanie konkretnego wyznaczonego przez nas samych efektu lub celu. Staje się decyzją często obarczoną wątpliwościami i bojaźnią o konsekwencje  jutra.</p>
<p>Pocałunek &#8230;. czy jest taki sam jak kiedyś ? Czy jedynym pytaniem stawianym w jego kierunku jest: czy mam na niego chęć ? Tak jak i życie zmieniamy się również i my i nasze pytania. oraz częściej zastanawiamy się czy wypada, czy nam wolno, co powiedzą inni,  jak wypadniemy w zetknięciu z rzeczywistością, czy ktoś oceni nas właściwie ? Tylko nikt nie zadaje sobie pytania, po co właściwie są te wszystkie pytania.  To one zabierają nam radość życia, której tak potrzebujemy. A konsekwencje które na nas czekają ?  No właśnie, a czy kiedyś tych konsekwencji nie było ? Czy upadek nie kończył się bólem, czy porzucenie przez kogoś nie wzmagało cierpienia serca czy duszy ? Nic się nie zmieniło w tym co się dzieje wokół nas. Zmieniliśmy się jedynie my sami, zmieniliśmy nasze serca i dusze i właśnie przez to niedając sobie szansy tracimy z życia tak wiele, ucieka nam radość i szczęście, swoboda i ta zwykła beztroska której tak wiele było w dzieciństwie. Oczywiście  można powiedzieć, że teraz jest inaczej, że mamy większą odpowiedzialność, że patrzymy przyszłościowo. Owszem jest w tym wiele racji, ale czy wiemy co będzie z nami za rok czy dwa ? Pewnie niektórzy przytaknęli by na tak postawione pytanie, lecz ja sądzę że się bardzo w tym mylą. Nie wiemy przecież tak na prawdę co będzie z nami jutro, a nawet za godzinę czy jeszcze krótszy czas, chociaż możemy przypuszczać, możemy planować czy bardzo czegoś pragnąć lub chcieć by tak było.  Jednak nigdy nie możemy być tego pewni &#8230;.</p>
<p>Wróćmy jednak do naszych ciągłych pytań, które wciąż zadajemy sobie co do tego, czy to się uda, czy to ma sens, czy to warto &#8230;. ? Ktoś kiedyś napisał: <i>Lepiej żałować tego co się zrobiło, niż żałować tego czego się nie zrobiło ..</i>.  Czy to stwierdzenie ma w ogóle jakąś logikę ? Owszem ma i to bardzo dużą. Pokazuje nam właśnie jak wiele  w życiu tracimy żyjąc tylko marzeniami i wyobraźnią.  Co z tego że jesteśmy w stanie wyobrazić sobie jakie wspaniałe będzie spotkanie przy winie z kimś miłym, co z tego że oczami wyobraźni możemy widzieć i czuć każdy dotyk, głos, pocałunek czy przytulenie, co z tego że w myślach mamy już zaplanowaną całą noc czy poranek. To są tylko nasze pragnienia. Obraz duszy czy marzeń, które tak bardzo chcemy przeżyć, że aż zaczynamy w nie wierzyć bezgranicznie. To niby tak mało a jednak zbyt wiele. Nie zdajemy sobie jednak przy tym zupełnie sprawy, że poprzez tą wyobraźnie tracimy tak wiele  w czasie zderzenia z rzeczywistością.  Smak wina może być inny, pocałunek może  wyglądać inaczej niż ten z naszych marzeń, a śniadanie czy wspólna noc może pokazać coś zupełnie innego niż to czego oczekiwaliśmy, co właściwie już przeżyliśmy w naszej podświadomości. Ale czy aby  w realnym świecie  ta kolacja nie miała smaku wina? Czy wino nie  pozwoliło na piękny namiętny pocałunek i czy wspólna noc nie była wspólną nocą ? To wszystko się działo, miało  swój jedyny niepowtarzalny smak. Smak realności, który jest czymś niesamowitym, czymś co nie da się  rozdmuchać  jak poranną mgłę czy zmienić jak nasze myśli. Wspomnienia zawsze zostaną w nas i to ile ich będzie zależy wyłącznie  od nas samych. Cóż więc zrobić  by umieć je przeżyć,  by poczuć ich smak i zapisać jako wspomnienia. Po prostu się nie bać. Nie bać się tego pierwszego kroku, który pozwoli nam iść do przodu i przeżywać to na co mamy chęć i ochotę. Może nie będzie to takie same jak w naszych marzeniach, może nie będzie nawet do tego podobne, ale skoro postawimy na realność i rzeczywistość to dopiero wtedy dane nam będzie poczuć jaki na prawdę ma to smak.  A marzenia ? Niech będą zawsze, bo to one wyznaczają nam przyszłość i niekiedy sens życia. Pokazują nam ścieżkę, którą trzeba iść by znaleźć własne szczęście i radość. Ale ta ścieżka ma być jedynie podpowiedzią, ma pokazać kierunek w którym mamy dążyć. Jednak nie może nam zastępować świata, w którym żyjemy a jedynie ma zmobilizować byśmy zrobili nasz &#8230; pierwszy krok &#8230; Nie czekajmy  z jego postawieniem, życie nie poczeka na nas aż nauczymy się chodzić, nie poczeka  także szansa, która często pojawia się tylko jeden raz &#8230;</p>
<img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/vincii.wordpress.com/8/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/vincii.wordpress.com/8/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/vincii.wordpress.com/8/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/vincii.wordpress.com/8/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/vincii.wordpress.com/8/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/vincii.wordpress.com/8/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/vincii.wordpress.com/8/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/vincii.wordpress.com/8/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/vincii.wordpress.com/8/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/vincii.wordpress.com/8/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/vincii.wordpress.com/8/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/vincii.wordpress.com/8/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=8&subd=vincii&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://vincii.wordpress.com/2007/09/13/pierwszy-krok/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/75adf83bc13225e187c98229710d5afd?s=96&#38;d=identicon" medium="image">
			<media:title type="html">artvinci</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Blask serca &#8230;.</title>
		<link>http://vincii.wordpress.com/2007/09/05/blask-serca/</link>
		<comments>http://vincii.wordpress.com/2007/09/05/blask-serca/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 Sep 2007 22:37:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>artvinci</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://vincii.wordpress.com/2007/09/05/blask-serca/</guid>
		<description><![CDATA[Czy ktoś widział kiedyś jaki blask ma nasze serduszko, jaki ma kolor, jaki odcień ?  a może to nie blask czy kolor serca ma znaczenie a jedynie kolor i odcień naszych uczuć. Tak bardzo ich potrzebujemy , tak bardzo tęsknimy, tak czekamy by coś się w nas zrodziło, zakwitło jak rzucone ziarenko. Kto sieje [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=7&subd=vincii&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>Czy ktoś widział kiedyś jaki blask ma nasze serduszko, jaki ma kolor, jaki odcień ?  a może to nie blask czy kolor serca ma znaczenie a jedynie kolor i odcień naszych uczuć. Tak bardzo ich potrzebujemy , tak bardzo tęsknimy, tak czekamy by coś się w nas zrodziło, zakwitło jak rzucone ziarenko. Kto sieje te nasze ziarenka ? Skąd się one biorą w naszych sercach i dlaczego są tak wartościowe dla nas samych. Takie niby małe drobinki, migoczące w serduszku jak światełka. Są tam i zaczynają żyć, jak małe urocze ziarenka z których się rodzą później motylki. No tak motylki. Bo jak inaczej nazwać to co się wtedy w nas dzieje. Jak nazwać to niesamowite mizianie w środku,  na myśl których czuje się przechodzące po ciele ciarki czy tam mrówki. Motylki, mrówki &#8230; czyżby człowiek był cząsteczką świata a świat cząsteczką człowieka  ?</p>
<p>Nie zawsze  jednak słychać w słowach o naszej tęsknocie do uczuć i emocji. Nie chcemy tego, nie potrzebne nam to jest. Ale czy to tylko niechęć czy może bojaźń przed tym co sie może stać. Może chodzi o to że kiedyś to bardzo bolało i teraz nie chce się znów czuć tego bólu w środku. Nie chce się znów zostać zawiedzionym w chwili gdy będziemy potrzebowali tej drugiej osoby ? Gdzie wtedy podziewają się nasze motylki dające siłę i wiarę w życie. Kto je z nas wygania i  kto gasi ten blask i kolor serduszka, którego tak pragniemy.  Na to wszystko zna chyba tylko odpowiedź sama miłość.  Miłość a może po prostu chemia, oczadzenie  emocjami <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />   A ona jest taka krucha, jak takie skrzydełko motylka który w nas potrafi  fruwać. Tak łatwo ją uszkodzić, tak łatwo zniszczyć, tak łatwo zgubić. Jest taka delikatna a tak bardzo mocno umie ranić, ale czy tylko ? czy to że zostaniemy zranieni ma tylko jeden kolor, kolor zła. Często to tak właśnie wygląda ale nie jest tak do końca. Nic tak bardzo nas nie uczy jak nasze własne uczucia i emocje. To one zmieniają życie i nas. Pokazują inne strony życia, inne drogi  i inny blask serca. A czy ktoś widział kiedyś jaki blask ma nasze serduszko, jaki ma kolor, jaki odcień ?&#8230;</p>
<img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/vincii.wordpress.com/7/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/vincii.wordpress.com/7/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/vincii.wordpress.com/7/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/vincii.wordpress.com/7/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/vincii.wordpress.com/7/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/vincii.wordpress.com/7/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/vincii.wordpress.com/7/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/vincii.wordpress.com/7/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/vincii.wordpress.com/7/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/vincii.wordpress.com/7/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/vincii.wordpress.com/7/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/vincii.wordpress.com/7/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=7&subd=vincii&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://vincii.wordpress.com/2007/09/05/blask-serca/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/75adf83bc13225e187c98229710d5afd?s=96&#38;d=identicon" medium="image">
			<media:title type="html">artvinci</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Cocktail namiętności cz. 1 &#8230;</title>
		<link>http://vincii.wordpress.com/2007/09/02/art-dreams/</link>
		<comments>http://vincii.wordpress.com/2007/09/02/art-dreams/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 02 Sep 2007 21:07:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>artvinci</dc:creator>
				<category><![CDATA[Cocktai namiętności ....]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://vincii.wordpress.com/2007/09/02/art-dreams/</guid>
		<description><![CDATA[&#8230;. kolejna łza spłynęła po jego twarzy , gdy starał się nalać  kieliszek wódki. Kolejny kieliszek który miał pomóc zapomnieć o kimś, kto tak bardzo  był potrzebny jego sercu. Jednak te drzwi, ktoś z głośnym hukiem zamknął  i powiedział że więcej nie powróci. Drzwi od serca, które on tak bardzo chciał pozostawić [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=6&subd=vincii&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>&#8230;. kolejna łza spłynęła po jego twarzy , gdy starał się nalać  kieliszek wódki. Kolejny kieliszek który miał pomóc zapomnieć o kimś, kto tak bardzo  był potrzebny jego sercu. Jednak te drzwi, ktoś z głośnym hukiem zamknął  i powiedział że więcej nie powróci. Drzwi od serca, które on tak bardzo chciał pozostawić otwarte. Osunął się na ziemię, jakby w jednej chwili stracił oparcie. Nie bronił się. Razem z butelką wylądował  głową na podłodze, rozbijając sobie przy tym łuk brwiowy o rant krzesła. Nic nie poczuł. Był tak pijany że nie był w stanie ani kontrolować tego co się z nim dzieje, ani odczuwać bólu, który zapewne był częścią sytuacji mającej przed chwilą miejsce. Nie był w stanie nic z tym zrobić. Usnął jakby nigdy nic się nie stało.</p>
<p>Poranek obudził go z tak silnym bólem głowy, że  skwaszona mina w lusterku, stała sie powodem krótkiego uśmiechu powiązanego z głośnym wciągnięciem powietrza przez zamknięte zęby. Oj tak, to był niestety kac i nie tylko z powodu  alkoholu, ale z faktu że za chwilę musiał iść do pracy lecz ani fizycznie ani moralnie nie był do tego przygotowany. Właśnie dzisiaj był termin rozmowy z właścicielem nowego klubu &#8220;Club T&#8221; w którym miał zacząć pracę jako barman. No ale jak on miał teraz zwarty, gotowy i elegancki stanąć przed szefem, skoro on nie za bardzo w ogóle mógł stać.</p>
<p>- O rany moja głowa  &#8211; wyszeptał do lustra przechodząc do łazienki &#8211; muszę wziąć prysznic, może on postawi mnie na nogi bo inaczej  jak nic nie dam rady &#8211; kończył seplenić wieszając podkoszulką na klamce od łazienki.</p>
<p>Minuty mijały jedna za druga a Sebastian nie był w stanie wyjść spod prysznica. Chętnie pozostał by pewnie tam do wieczora, ale  głośno  dzwoniący telefon wyrwał go z łazienki, jak kamyk z procy.</p>
<p>- sss&#8230;sss&#8230; Sebastian słucham&#8230;.</p>
<p>-sss&#8230;sss&#8230; co ? Ty gościu się nie wydurniaj bo za 5 minut jestem u Ciebie pod domem. Masz być gotowy za 4 minuty bo szef klubu nie znosi spóźnialskich. Wpadka w pierwszy dzień nie wchodzi w grę, nie wiem jak Ty ale ja chcę tę robotę. Do zobaczenia za 3 i pól minuty pa  &#8211; i nim Sebastian zdołał cokolwiek odpowiedzieć w telefonie pozostało jedynie jednolite &#8230;.pii &#8230;pii &#8230;.pii &#8230;.</p>
<p>- o cholera, szeczywiście  późno jak nie wiem co. Kurka wodna gdzie ja mam  spodnie &#8211; wrzeszczał biegając jak oszalały w jedną idrugą stronę pokoju potykając się co chwila o porozrzucane rzeczy &#8211; taaa i niech mi ktoś teraz powie, że bałagan się sam nie robi, jak się kładłem w piątek,  no może w sobotę albo to już była niedziele, oj nie ważne, jak się kładłem było posprzątane a teraz co ?   bajzel że nie wiadomo gdzie się spodnie schowały&#8230;.</p>
<p>To był właśnie cały Sebastian, wesoły, radosny i pełny życia , no może w tym wypadku jeszcze z bólem głowy. Ważne jednak było że odzyskuje swoją życiową formę, że znów będzie sobą. Nim minęły 4 minuty, zbiegał już po schodach do czekającego na niego Norberta.</p>
<p>- siemka Norbi, sorry za spóźnienie, jakoś tak wyszzzło&#8230;..</p>
<p>- ta, właśnie słyszę jakie szzzzzzzło Ci wyszło, co to za impra była że własnego prywatnego kumpla nie zaprosiłeś podelcu jeden. Gadaj mi tu szybko&#8230;.</p>
<p>- ee stary żadna impreza tylko &#8230;</p>
<p>- taaa tylko  krasnoludki z Tobą piły i się bawiły, gadaj a nie mącisz&#8230;</p>
<p>- Agata &#8230;</p>
<p>- co Agata,  ona organizowała imprezę ?</p>
<p>- Taaaa, taką mi imprezę zorganizowała że do dziś mnie serducho napiernicza, odeszła&#8230;</p>
<p>- O masz ty człowieku, jak to ? Tzn głupie pytanie, nie martw się stary, jakoś to będzie, no wiesz jakoś musi być , a będzie dobrze, zobaczysz &#8230;</p>
<p>-  No zobaczę, zobaczę na razie to mnie tak głowa nap&#8230;.  że oddychać mi się nie chce.</p>
<p>- Oj to mało fajnie, ale spoko damy radę jakoś. Podgonię trochę to wpadniemy   do cafe na małe stretto z cytryna powinno Ci pomóc chociaż na godzinkę czy dwie, a to powinno wystarczyć  na rozmowę i rozejrzenie się po klubie.</p>
<p>- No dobra to dawaj, tylko proszę, nie krzycz tak bo mi już uszy od tego się wyciągają i będę wyglądał jak króliczek za barem a nie jak barman z króliczkiem czy jakoś tak czy inaczej.</p>
<p>- No dobra, Ty już nic nie wymyślaj, tylko postaraj się usnąć, dobre dla ciebie i 20 minut.</p>
<p>Samochód dość szybko przemykał po  pustych o tej porze ulicach.  Norbert starał się dotrzeć jak najwcześniej do lokalu, żeby pomóc Sebastianowi dojść do siebie a zarazem przygotować się do rozmowy. Niestety nie było to łatwą sprawą, ponieważ przytwierdzony na  kawałek drutu nowy zderzak od jego BMW, nie pozwalał na osiąganie zbyt dużych prędkości  a komfort jazdy zakłócany był telepaniem o karoserię w rytmie wiejącego wiatru. Najgorsze jednak było to, ze nie dało się tego zakłócić mocą radia, ponieważ skrzywiona mina Sebastiana  bardzo wymownie pokazywała poziom cierpienia jego szarych komórek.</p>
<p>Samochód zaparkował prawie pod samym wejściem. Było to idealne rozwiązanie na daną chwilę, ponieważ koordynacja ruchowa Sebastiana budziła wiele wątpliwości, a jak to w życiu bywa,  wielki brat wszystko widzi i wszystko obserwuje.  Spokojnie przemieścili się prosto do kawiarni, żeby posilić się duża dawką kofeiny i gdy tak siedzieli spokojnie popijając już trzecią kawę, podszedł do nich  wysoki mężczyzna i poprosił o zrobienie kawy. Dla Norberta było to niezłym zaskoczeniem, ale Sebastian myśląc  wyłącznie dniem wczorajszym, grzecznie zapytał baristę czy może wejść za bar i po jego przyzwoleniu, zaczął robić kawę wymachując przy tym niezdarnie filiżanką. Poszło mu nawet całkiem nieźle i gdy  stawiał ją na spodeczku z leżącą obok łyżeczką  usłyszał głos zamawiającego kawę:</p>
<p>- Ta kawa jest dla pana od firmy, proszę ją spokojnie wypić, bo widzę że jest pan odrobinę zmęczony pierwszym dniem  w pracy. Mam nadzieję że jutro  pójdzie lepiej, tak więc  widzimy się jutro po 16.00 -tej,  witam w nowej pracy. A z drugim panem chciałbym zamienić kilka słów jeśli można, ale może usiądźmy z boku, żeby nie zajmować miejsca przy barze.</p>
<p>Sebastian stanął jak wryty. Nie bardzo wiedział co się stało, jak się stało i co ma dalej zrobić. Nie za bardzo był jeszcze w stanie pojąć faktu, że właśnie został  przyjęty do pracy, mimo iż od samego rana był przekonany iż nie będzie miał tyle szczęścia, żeby stać się członkiem rodziny  &#8220;Club T&#8221;. Gdy tak starał sobie uzmysłowić co tak na prawdę się stało, z zamyślenia wyrwał go  Norbert.</p>
<p>- Stary, jesteśmy przyjęci, czy ty wiesz że mamy tę pracę i Ty i ja i to na tej samej zmianie. Kurde ale czad, tak się cieszę &#8230;</p>
<p>- No, no ja też się cieszę, bardzo się cieszę &#8230;. i się cieszę że się cieszę.. wybełgotał Sebastian wywracając oczkami. To był oczywisty znak, że trzeba go szybko zabierać zza baru i jeszcze szybciej odstawić do domu wprost do łóżka. Ta ostatnia kawa  zamiast stać sie pomocną, okazała się zabójczą jak na ten stan, w którym znajdował się Sebastian. Nie było jednak co się zastanawiać. Szybka decyzja, kilkadziesiąt jeszcze szybszych kroków i  już mknęli wprost do domu, jedną z głównych ulic miasta. Była to jedynie sensowna decyzja jaką mogli podjąć, tak jak i ta, iż należy zabrać ze sobą jakąś pustą torebkę dla Sebastiana, niekoniecznie na zakupy.</p>
<p>Kolejny dzień już od rana zapowiadał się zupełnie inaczej. Mimo iż nie dane było pozbyć się smutku z powodu rozstania z Agatą, to jednak  sukces w zdobyciu nowej pracy pozwolił na chwilę oddechu przed kolejnym, pełnym wyzwań dniem. Do tego jakby na zawołanie, pojawiła się ulubiona ciocia Sebastiana, przynosząc  mu cała paczkę różnych przysmaków od gotowanej  polędwicy  do pysznego makowego ciasta.</p>
<p>- cioteczko kochana, wszystkiego najlepszego, zdrowia szczęścia i w ogóle wszystkiego naj naj naj  &#8211; kończył biegnąc do pokoju gdzie na oknie miał stać jakiś doniczkowy kwiatek. Jakież było jego zdziwienie, gdy po dotarciu na miejsce,  okazało się iż wszystkie kwiatki  tam stojące miały pozycje horyzontalną &#8211; łepkami do dołu. Nie był by jednak sobą, gdyby na poczekaniu nie umiał uratować sytuacji. Zerwał szybkim  ruchem pierwszy, najbardziej podobny do kwiatka  &#8211; kwiatek i podbiegł do biurka, gdzie obok lampki stał zestaw z przeźroczystą taśmą klejącą. Kilkanaście płynnych ruchów sprawiło iż łodyżka stała się nie tylko sztywna ale  otrzymała dodatkowy dar świecenia klejem.  Taki zestaw nie mógł w cioci nie wzbudzić podziwu i  gromkiego śmiechu.</p>
<p>- tak więc kończąc te życzenia, chciałem dodać żeby ciocia żyła jeszcze 3 razy po 100 lat a później jeszcze ze trzydzieści..</p>
<p>- och ty głuptasie, jak zawsze dowcipny i niekonwencjonalny. Teraz  już nie wymyślaj tylko siadaj do stołu bo  śniadanie już gotowe. Aha i przed wyjściem podlej jeszcze kwiatki, albo wiesz co ja już sama to zrobię, a ty zjadaj i zmykaj do pracy. Aha będziesz miał zaproszenie na jakąś imprezę rodzinną ale szczegóły dostaniesz  tym komputerem czy jakoś tak, a wogóle co się teraz porobiło, że to ludzie już długopisów i kartek nie używają&#8230;</p>
<p>CDN &#8230;. chyba  <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/vincii.wordpress.com/6/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/vincii.wordpress.com/6/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/vincii.wordpress.com/6/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/vincii.wordpress.com/6/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/vincii.wordpress.com/6/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/vincii.wordpress.com/6/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/vincii.wordpress.com/6/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/vincii.wordpress.com/6/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/vincii.wordpress.com/6/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/vincii.wordpress.com/6/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/vincii.wordpress.com/6/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/vincii.wordpress.com/6/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=6&subd=vincii&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://vincii.wordpress.com/2007/09/02/art-dreams/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/75adf83bc13225e187c98229710d5afd?s=96&#38;d=identicon" medium="image">
			<media:title type="html">artvinci</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Chodź tu do mnie, poczuj się swobodnie &#8230;.</title>
		<link>http://vincii.wordpress.com/2007/08/27/choc-tu-do-mnie-poczuj-sie-swobodnie/</link>
		<comments>http://vincii.wordpress.com/2007/08/27/choc-tu-do-mnie-poczuj-sie-swobodnie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Aug 2007 22:41:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>artvinci</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://vincii.wordpress.com/2007/08/27/choc-tu-do-mnie-poczuj-sie-swobodnie/</guid>
		<description><![CDATA[Kolejna piosenka i kolejny splot fajnych myśli   Feel &#8211; A gdy jest już ciemno.  chyba ostatnio mam szczęście do piosenek które dają mi wiele powodów do radości, w ogóle chyba ten ostatni okres owocuje w zestaw nut różnych konfiguracji, które to  pozwalają pomarzyć, potupać sobie na pokojowych panelach albo nawet potańczyć [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=5&subd=vincii&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>Kolejna piosenka i kolejny splot fajnych myśli <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Feel &#8211; A gdy jest już ciemno.  chyba ostatnio mam szczęście do piosenek które dają mi wiele powodów do radości, w ogóle chyba ten ostatni okres owocuje w zestaw nut różnych konfiguracji, które to  pozwalają pomarzyć, potupać sobie na pokojowych panelach albo nawet potańczyć gdzieś w warszawskim klubie. O właśnie fajna sprawa tak oderwać się od rzeczywistości w rytmach fajnej muzyki na poziomie decybeli  unoszących ponad parkiet. Ale  kluby i sama muzyka to nie wszystko, jest tam też coś innego,  coś magicznego co przyciąga, co prowokuje, co zmusza do powrotu. Zastanawiam sie co takiego i chyba  tylko jedna rzecz przychodzi mi do głowy &#8230;. To zapach&#8230; wiem że to może brzmieć dziwacznie ale chyba urzekł mnie też zapach kobiecych perfum, które wymieszane wraz z rozgrzanym powietrzem  sali i dźwiękami muzyki stał się jak jakieś czarodziejskie zaklęcie które zezwala zapomnieć o całym świecie i pozwala się bawić, bawić i bawić. Chyba przemawia do mnie taka zabawa po całości. Wtedy człowiek zaczyna czuć że żyje, że ma w sobie tyle energii, że umie ją wydobyć z siebie i w pełni wykorzystać. A ja ją wydobywałem, oj wydobywałem i to w czym? w tańcu&#8230; w czasie którego nawet wydarzyło się coś takiego, że jakieś dwie miłe nieznajome  zaczęły asekurować mnie i moją taneczną partnerkę aby nie udało nam sie znaleźć na pobliskiej  ścianie. Czyż to nie była pełnia szczęścia móc sobie pozwolić aż na taka swobodę&#8230;.ech. A wracając do tych dziewczyn to nawet było na swój sposób urocze <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  mogłem chociaż poprosić później o jakiś telefon czy adres aby przesłać jakieś oficjalne podziękowania, ale chyba instynkt mi sie popsuł i nie mam ani numeru telefonu ani nie przesłałem  oficjalnych podziękowań bo nie mam tego numeru telefonu <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Ech jak widać życie mężczyzny jest bardzo trudne i na swój sposób  skomplikowane . Najlepiej to sprawdzić zaczynając z z mężczyzną rozmowę o kolorach a właściwie o ich odcieniach czy tam rodzajach. Jak taki biedny facet ma rozróżniać 5 odcieni zielonego czy czerwonego czy niebieskiego każdy o innej nazwie jak on w ogóle zna tylko 5 kolorów, ale fakt  faktem że jeśli chodzi o rozpoznawanie kolorów ust u kobiet to faceci są w tym mistrzami i takimi pewnie pozostaną &#8230;.  więc jaki ma kolor ust  ta dziewczyna koło baru &#8230;.. &#8230; namiętny.  I tak właśnie wyginęły dinozaury <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  A wracając do tańca i muzyki to chyba jednak nie skończy się na tym ostatnim wypadzie gdzieś w zapachowo muzyczne klimaty, mam nadzieję że znów za niedługi czas poznam kolejny skrawek własnej osobowości wirującej na parkiecie. Kończąc ten nocny wątek pragnę zauważyć że jednak i perfumy i muzyka maja bardzo wiele  wspólnego &#8230; i w jednym  nuty i w drugim &#8230;  nuty zapachu i nuty muzyki   &#8230; a połączenie tak różnych a może nawet sprzecznych ze sobą nut w jedną całość, daje magię która prowokuje, kusi i wyzwala niesamowite emocje, których tak bardzo potrzeba &#8230; i niech mi te nuty dźwięczą  od rana do wieczora .. oczywiście w nocy też <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  &#8230;&#8230;. do zobaczenia w jakimś klubie &#8230;.</p>
<img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/vincii.wordpress.com/5/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/vincii.wordpress.com/5/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/vincii.wordpress.com/5/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/vincii.wordpress.com/5/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/vincii.wordpress.com/5/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/vincii.wordpress.com/5/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/vincii.wordpress.com/5/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/vincii.wordpress.com/5/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/vincii.wordpress.com/5/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/vincii.wordpress.com/5/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/vincii.wordpress.com/5/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/vincii.wordpress.com/5/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=5&subd=vincii&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://vincii.wordpress.com/2007/08/27/choc-tu-do-mnie-poczuj-sie-swobodnie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/75adf83bc13225e187c98229710d5afd?s=96&#38;d=identicon" medium="image">
			<media:title type="html">artvinci</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Samotność w sieci &#8230;.</title>
		<link>http://vincii.wordpress.com/2007/08/24/samotnosc-w-sieci/</link>
		<comments>http://vincii.wordpress.com/2007/08/24/samotnosc-w-sieci/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 24 Aug 2007 20:59:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>artvinci</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://vincii.wordpress.com/2007/08/24/samotnosc-w-sieci/</guid>
		<description><![CDATA[Jakoś chyba dzisiaj mam romantycznie stęskniony nastrój   W komputerze gra pewna pioseneczka Michała Bajora &#8211; Barwa Twoich słów, gdzieś w podświadomości krąży tytuł książki &#8230; samotność w sieci, a na WP znalazłem fajne stwierdzenie: &#8220;Gdy chcesz się z kimś spotkać,nie zastanawiaj się czy jest to osoba z którą możesz żyć. Szukaj takiej osoby [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=4&subd=vincii&ref=&feed=1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><br /><p>Jakoś chyba dzisiaj mam romantycznie stęskniony nastrój <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  W komputerze gra pewna pioseneczka Michała Bajora &#8211; Barwa Twoich słów, gdzieś w podświadomości krąży tytuł książki &#8230; samotność w sieci, a na WP znalazłem fajne stwierdzenie: &#8220;Gdy chcesz się z kimś spotkać,nie zastanawiaj się czy jest to osoba z którą możesz żyć. Szukaj takiej osoby bez której żyć nie będziesz mógł. Niby to wszystko takie internetowe a jednak tak bardzo prawdziwe, tak jak to że po dniu nastaje noc a później kolejny ranek,  kolejne popołudnie, kolejny wieczór i znów noc.</p>
<p>Samotność w sieci &#8230; życie czy książka, książka czy życie, w sumie chyba jedno i drugie jest tak bardzo życiowe że aż prawdziwe a może tak prawdziwe że aż życiowe ? Jak zwykle wciąż tylko pytania i pytania. Jedno zdanie kilka niewiadomych, wiele pytań. Nie wiadomo dlaczego tak sie stało, dlaczego ktoś jest sam, dlaczego nie może znaleźć swojej miłości, dlaczego ją w ogóle zgubił ? Skąd się wzięło tak wiele pytań, czy ktoś nie ma co robić tam na górze i tylko siedzi i stawia znaki zapytania ? Po co ? dlaczego ? kiedy ?  jak ? z kim ?  chyba to życie jest za bardzo skomplikowane dla kogoś kto widzi te wszystkie znaki zapytania. Czy ktoś może zna sposób na usunięcie tych znaków bez używania &#8220;delete&#8221; , &#8220;backspace&#8221; czy zwykłem białej gumki ? ? ? ?  Jak fajnie by było gdyby można było zmieniać ustawienia własnego myślenia. Kilka parametrów na suwakach, kilka guzików  i już okazuje się że stajemy się radośni i szczęśliwi, o tak po prostu. Budzimy się rano i promienny uśmiech oświetla cały pokój,  spoglądamy w okno i uśmiechamy się do deszczowych kropelek pukających  o parapet &#8230; ktoś puknie się w głowę i powie że to szalone, że nie można tak się zachowywać w dzisiejszych tak trudnych czasach, gdzie wciąż życie pokazuje się przez pryzmat pieniędzy&#8230; może i ma racje, że nie wolno , że nie powinno się, ale to jego racja, a ja takiej nie chce &#8230;. a Bajor sobie śpiewa &#8230; &#8221; &#8230;.. przez cały czas gdy czułem ból milczenia, widziałem wciąż błękit nieba w oczach Twych, olśniewającą przestrzeń zapatrzenia, przypływy mórz przenajczystszy błękit fal, przez cały czas gdy czułem ból czekania, widziałem wciąż błękit nieba w oczach Twych, promienny blask pierwszego zakochania, przypływy mórz przenajczystrzy błękit fal &#8230;.. widziałem wciąż błękit nieba w oczach Twych &#8230;. &#8230; ..</p>
<p>&#8230;widziałem wciąż błękit nieba &#8230;. a czemu to było a nie jest czemu nie można zaśpiewać tego inaczej  &#8230;.. bo widzę wciąż błękit nieba w oczach Twych, olśniewający widzę blask spod cienia &#8230; na przekór światu , przenajczystszą  miłość mam &#8230;.i tylko to od dziś tylko znam &#8230;.bo widzę wciąż błękit nieba w oczach Twych, pragnę zatopić na wieki się w nim &#8230;. tylko  kurcze czy ja umiem latać ? chociaż to tak na prawdę nie ma znaczenia, zawsze można sie nauczyć i tak już naumiany latania, fruwać, wznosić się i oglądać błękit nieba taki jak w tych oczach  a później nauczyć się pływania i widzieć w tych oczach nie tylko błękit nieba ale  i błękit morza i fal &#8230;.  chyba mnie poniosło &#8230; jednak marzenia mają skrzydła i nie potrzebny do tego jest żaden Red Bull. Wiec chyba znalazłem sposób na latanie, i to nawet bez odrywania się ciałem od ziemi  &#8230;EUREKA&#8230; !!!</p>
<p>No tak ta piosenka chyba mnie zaczyna prześladować, za chwilę zacznę to śpiewać a to nie wiem czy zniosą nawet moje kwiatki &#8230; a właśnie trzeba podlać kwiatki <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  &#8230;  widziałem wciąż błękit nieba w oczach Twych  la la la &#8230;.  nie można przeznaczenia nazwać złem &#8230;</p>
<p>Aby mówić nie trzeba wcale używać słów &#8230;</p>
<p>Przeznaczenie, cóż to takiego ? czy to kolejny rozdział naszego życia, który sami musimy napisać ? A może to po prostu los na loterii życia, który  trzymamy w ręku każdego dnia. A może po prostu jest to nasza myśl która tworzy  smutek i radość, szczęście i nieszczęście &#8230;. Jakie jest więc moje przeznaczenie,  &#8230; czy będę widział wciąż błękit nieba i blask gwiazd nocą &#8230; czy może jedynie cień wielkiej chmury nad spienionymi falami morza, którego błękit zamienia się w granatową plamę odbijającą sie w niebie &#8230; Kto zna odpowiedź na te wszystkie pytania &#8230; na to czy samotność jest w życiu czy w sieci, na to czy lepiej czekać na kogoś z kim da się żyć czy jednak na kogoś bez kogo żyć się nie da  ?   &#8230;&#8230;. A Bajor sobie nadal śpiewa: &#8230;.  przez cały czas gdy czułem ból milczenia, widziałem wciąż błękit nieba w oczach Twych, olśniewającą przestrzeń &#8230;..</p>
<img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/vincii.wordpress.com/4/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/vincii.wordpress.com/4/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/vincii.wordpress.com/4/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/vincii.wordpress.com/4/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/vincii.wordpress.com/4/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/vincii.wordpress.com/4/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/vincii.wordpress.com/4/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/vincii.wordpress.com/4/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/vincii.wordpress.com/4/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/vincii.wordpress.com/4/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/vincii.wordpress.com/4/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/vincii.wordpress.com/4/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=vincii.wordpress.com&blog=1534929&post=4&subd=vincii&ref=&feed=1" /></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://vincii.wordpress.com/2007/08/24/samotnosc-w-sieci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/75adf83bc13225e187c98229710d5afd?s=96&#38;d=identicon" medium="image">
			<media:title type="html">artvinci</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>